Czy ktoś wpuszcza ścieki do stawu?

253

W ostatnich dniach, jeden z Czytelników poinformował nas, że zachodzi podejrzenie, że jeden z dwóch stawów w Zajączkowie zlokalizowany na granicy Zajączkowa z Pęgowem (dojazd ulicą Zachodnią w Pęgowie) jest zanieczyszczony odpływami z przydomowych zbiorników na nieczystości, tzw. szamb. Mowa o tym mniejszym z dwóch stawów.

 Woda tam ma specyficzny zapach, osoby które próbują się tam kąpać dostają wysypki, często wypływają z niego martwe ryby. Być może artykuł w gazecie spowoduje, że jakieś służby zainteresują się tym tematem i zbadają okolicę. Warto, aby polepszyć stan środowiska w okolicy i zadbać o zdrowie próbujących kąpać się w nim dzieci i młodzieży – napisał Czytelnik, który pragnął zachować anonimowość.

Tam się nie pływa

Aby wyjaśnić sprawę, o komentarz poprosiliśmy Monikę Wiszniowską, szefową wydziału ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Obornikach Śl. Jak się okazało, o sprawie urzędniczka dowiedziała się od nas.

– Nikt nie zgłaszał do nas takiego problemu. Ale na pewno sprawdzimy czy są nieprawidłowości w zakresie gospodarki ściekowej na tym terenie. Wskazany zbiornik jest to teren zalany po wydobyciu gliny (tzw. glinianka)- w dzierżawie Polskiego Związku Wędkarskiego, dlatego też oględziny odbędą się w obecności ich przedstawicieli. Myślę, że warto zaznaczyć, że teren ten nie jest miejscem do kąpieli w myśl obowiązujących przepisów prawa, a kąpiel w miejscu zabronionym może skutkować otrzymaniem mandatu karnego, ale – co gorsze – doprowadzić do tragedii – podkreśliła Monika Wiszniowska.

Pilnujemy stawu

Piotr Biszczak, szef Koła Polskiego Związku Wędkarskiego mówi, że w ostatnią środę, wspólnie z szefową ochrony środowiska sprawdzali sytuację. – W okolicy są 4 domu, a przy jednym nowo wybudowanym jest przydomowa oczyszczalnia. Sprawdziliśmy, czy wszyscy właściciele mają umowy na wywóz nieczystości płynnych. Okazało się, że wszyscy mają rachunki, przechowują je przez wiele lat –  mówi szef koła. Jak dodaje, staw jest obrośnięty olchami. – W niektórych miejscach woda jest bardzo klarowna. W innych, ma brązową barwę. Bierze się to z szyszek i liści, które wpadają do wody. Zarówna z pobliskich drzew jak i lasu. Staw jest dość mocno zamulony, ale mimo tego jest czysty. Nieprzyjemny zapach wody również pochodzi z gnijących liści. W wodzie nie ma innych zanieczyszczeń. To wszystko wynika z naturalnych procesów gnilnych. Od lat, na tym stawie nie znalazłem śniętej ryby. Od wielu lat dbamy o stawy, organizujemy tu wiele imprez i pilnujemy tego, jako związek, żeby nikt nam nic do niego nie wpuszczał. Zresztą ja sam mieszkam przy samym stawie i pilnuję, co się wokół niego dzieje – dodaje.

Tym razem okazało się, że woda ma ciemny kolor i nieprzyjemny zapach przez rośliny, które w niej gniją. Na szczęście, nikt nie wpuszczał do niej ścieków. Niemniej jednak praktyki odprowadzania nieczystości do przydrożnych rowów, stawów, a jak się okazuje, nawet wywożenia do lasu, mają miejsce w naszej okolicy. I całe szczęście, że mieszkańcy nie pozostają bierni, kiedy mają choć cień podejrzeń, że ktoś może zanieczyszczać środowisko. My również zachęcamy do reagowania i nie bania się nagłaśniania niepokojących zdarzeń.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here