Burmistrz Trzebnicy sprzedaje stadion, halę sportową i targowisko!

876

To już nie są żarty. Gmina Trzebnica ma ogromne zadłużenie i kilka rozpoczętych inwestycji. Do tego dochodzą te planowane, jak budowa hali widowiskowej. Odnosi się wrażenie, że „tonący brzytwy się chwyta”, bo pod młotek idą dobra użyteczności publicznej. Czy jest w tym jakiś haczyk?

Kilka dni temu jeden z mieszkańców gminy powiadomił nas, że dotarł do wykazu nieruchomości przeznaczonych do sprzedaży, jaki przygotowała gmina Trzebnica. Nie mógł uwierzyć, bo jak sprawdził na mapach chodziło o miejski stadion, halę sportową przy ul. Kościelnej oraz miejskie targowisko przy ul. Milickiej.

Początkowo rewelacje trzebniczanina wydawały nam się nieprawdopodobne, ale 18 maja tego roku, na stronach urzędowych gminy, pojawiło się już konkretne ogłoszenie o sprzedaży tych nieruchomości.

W urzędzie potwierdziliśmy, że wystawione na sprzedaż nieruchomości to stadion, hala sportowa i targowisko. Zaskakująca jest też sama treść przetargu. Otóż gmina chce te obiekty sprzedać firmie leasingowej w tak zwanym leasingu operacyjnym zwrotnym, a następnie je odkupić płacąc oczywiście w ratach wraz z odsetkami.

Co to oznacza?

Gmina Trzebnica otrzyma od firmy leasingowej gotówkę, ale przestanie być właścicielem obiektów. Wprawdzie przetarg jest warunkowany podpisaniem zwrotnej umowy, czyli firma leasingowa, w ratach przez kilka lat odsprzeda jej z powrotem te obiekty, ale jest pewne niebezpieczeństwo. Co będzie, jeżeli firma leasingowa popadnie w kłopoty finansowe? A tak już na rynkach bywało. Otóż wtedy do bankrutującej firmy wchodzi syndyk, którego zadaniem jest wyprzedać majątek, by zdobyć pieniądze na pokrycie zobowiązań. To jednak czarny scenariusz, który oczywiście nie musi się spełnić, jednak pewne zagrożenie istnieje.

Gorszym wydaje się fakt, że przecież stadion niedawno został przez gminę wyremontowany i to za kwotę grubo ponad 5 mln zł. Do tego dochodzi wartość gruntów. Tymczasem burmistrz Marek Długozima chce sprzedać stadion za cenę wywoławczą 3 mln zł!

Nie inaczej jest z targowiskiem, w które gmina włożyła mnóstwo pieniędzy. Teraz burmistrz sprzedaje je po cenie wywoławczej 3 mln 900 tys. zł, a halę sportową przy ul. Kościelnej, za kwotę 3 mln zł.

Jak czytamy w ogłoszeniu, oferenci muszą podać swoje ceny kupna, tych nieruchomości. Oczywiście mogą podać ceny wyższe, ale wtedy, gmina będzie musiała więcej zapłacić za wykup tych nieruchomości.

Dlaczego gmina zdecydowała się sprzedać te obiekty?

Odpowiedź wydaje się prosta. Gmina pilnie potrzebuje gotówki, a jest pokaźnie zadłużona. Jak czytamy, w materiałach udostępnionych na stronach urzędu, na dzień 31 marca 2017 roku, gmina Trzebnica miała dług w kwocie: prawie 47 mln zł, z czego ponad 41 mln zł to obligacje, a ponad 5,5 mln zł to wierzytelność wobec banku PKO S.A.

Wygląda więc na to, że kolejnych kredytów gmina mogłaby
już nie dostać

Gmina posiada też tak zwane „ukryte zobowiązania”, bo np. przychodnia sfinansowana została przez wykonawcę, a teraz w ratach spłaca ją gmina. Kwota nie jest mała bo około 10 mln zł. Ale tego długu nie wykazano w zobowiązaniach. I pewnie dlatego burmistrz zdecydował się na sprzedaż nieruchomości firmie leasingowej, ale jednocześnie zapewnił, że wykupi je w ratach. Niestety każdy nawet niedoświadczony ekonomista wie, że nie ma nic za darmo. Owszem gmina może w ten sposób pozyskać gotówkę. Ale oddać będzie musiała znacznie więcej. Dojdą koszty operacyjne, oraz niemałe odsetki. Całość będzie zdecydowanie droższa niż standardowy kredyt czy obligacje. Ile dokładnie?

Dowiemy się 19 lipca, kiedy to otwarte zostaną oferty

Wtedy też dowiemy się kto został nowym właścicielem stadionu, hali sportowej i targowiska.

NIK kontroluje i ostrzega

Warto też dodać, że na niestandardowe zadłużanie się gmin zwróciła w zeszłym roku uwagę Najwyższa Izba Kontroli, która ostrzegła, że „(…) Szerokie korzystanie z takich operacji może być niekorzystne dla samorządów ze względu na wyższe koszty takiego sposobu finansowania. Pociąga to też za sobą możliwość nadmiernego zadłużania. Wynika to z faktu, że operacje te nie zawsze są przedstawiane w ewidencji księgowej i sprawozdawczości, pomimo że powinny być wykazywane jako zadłużenie z tytułu operacji mających cechy kredytu i pożyczki. Dzięki temu możliwe jest ukrycie faktycznych obciążeń związanych z zadłużeniem samorządów.” Dalej NIK informuje, że: „Występowanie takich zjawisk ma negatywny wpływ na jawność i przejrzystość finansów publicznych. Może być także źródłem niekontrolowanego pogorszenia sytuacji finansowej samorządów. (…) Operacjami niestandardowymi kreującymi dług są m.in: umowy leasingu zwrotnego, umowy sprzedaży zwrotnej nieruchomości„.

Na przykładzie kontrolowanych już samorządów NIK zauważa, że: „Koszty całkowite operacji niestandardowych przewyższały średnio o blisko 23 proc. koszty referencyjnego kredytu bankowego na warunkach rynkowych. W poszczególnych jednostkach różnice te wynosiły od 13 do nawet 70 proc.O ile wyższe będą koszty finansowania w przypadku gminy Trzebnica?

NIK zauważa także, że „zakres niestandardowych operacji finansowych wykorzystywanych przez samorządy był powiązany z ich sytuacją finansową. Im była ona trudniejsza, tym większy był zakres i skala stosowanych niestandardowych operacji finansowych.”.

Co ciekawe, NIK informuje, że: „Niestandardowe operacje finansowe są legalne, jednak kreują ryzyka związane z powstaniem „ukrytych” zobowiązań długoterminowych. Wynika to z faktu, że operacje te nie są wykazywane w sprawozdawczości zadłużenia, a więc ich wykorzystanie prowadzi do powstania długu, który nie podlega rygorom ostrożnościowym. W konsekwencji sytuacja ekonomiczna samorządów będzie gorsza niż wynikałoby to z oficjalnych danych.”

Czy zatem dług, który oficjalnie podaje gmina, a który wynosi już około 47 mln zł, to faktyczny i cały dług trzebnickiego samorządu? Chyba nie, bo wiemy przecież, że np. przychodnia zbudowana i zapłacona została przez wykonawcę, a gmina miała spłacać w ratach tą inwestycję. Chodzi o około 10 mln zł.

Teraz podobnym systemem będzie budowana hala widowiskowa. W konsekwencji inwestycja będzie znacznie droższa niż przy standardowym finansowaniu czyli za pomocą kredytów bankowych lub obligacji. Ale niestety, Trzebnica już z normalnego finansowania skorzystać raczej nie może.

5 KOMENTARZY

  1. NAdal budujmy nikomu niepotrzebne deptaki, fontanny, skwerki i inne pierdoły. Potem oddajmy to za pol ceny kosztów wybudowania bo przecież mamy dlugi, a na koniec wezmy na to kredyt i oddajmy 2 razy więcej. Pytam ile pan „pedał” dłogozimek dostał kabla pod stołem?

  2. @T

    Czemu uważasz budowę deptaka, fontanny i skwerków za niepotrzebne? Lepiej być biernym i nie rozwijać się? Wyremontowanie okolic stawów czy budowa aquaparku tez była niepotrzebna? Co złego widzisz w długach – oczywiście do momentu gdy masz fundusze by móc je regularnie spłacać.

    Wszystkie inwestycje, które powodują, że miasto pięknieje i przyciąga nowych mieszkańców i inwestorów uważam za POTRZEBNE. Sam jestem przykładem na to, że polityka inwestycji jest słuszna. Gdybym nie zauważył zmian to nie przeprowadziłbym się z Wrocławia do Trzebnicy.

    • Kolego przeprowadzacie się z dzieciakami z Wrocławia na tę wiochę a potem korzystacie z dobrodziejstw które daje Wrocław. Jesteście pasożytami na wrocławskim organiżmie.

  3. Ciekawe co w takim razie z budową nowego budynku szatniowego oraz zadaszeniem trybun na stadionie które w swojej gazetce obiecał burmistrz

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here