Festyn w deszczu, ale z dobrą zabawą westernową

207

W ostatnich latach „lipówka”odbywała się w upałach, tym razem początek imprezy nie zachęcał. Chociaż podało, impreza w stylu dzikiego zachodu odbyła się i w dodatku trwała do białego rana.

Tradycyjna „lipówka” to coroczny festyn, który odbywa się w Wielkiej Lipie. Przygotowywany przez sołtysa, radę sołecką i wielu mieszkańców, co roku gości wiele osób. W tym roku przygotowania do imprezy szły pełna parą, jednak w programie zabrakło zawodów przygotowywanych przez Stowarzyszenie RetroTraktor, ponieważ główny organizator wybrał się w podróż nad morze.

W pobliskiej stadninie od rana trwały dwudniowe zawody konne. – Nasza „Lipówka” rozpoczęła się o godz. 11 od zawodów sportowych. Wyłoniły się 4 drużyny, które grały w koszykówkę. Zawodnicy sami się powybierali, a mecze rozgrywaliśmy na boisku. niestety z przerwami, bo co chwile padał deszcz. Później na tym samym boisku, około godz. 16 zostały rozstawione dmuchańce i inne rozgrywki dla dzieci – mówi sołtys Wielkiej Lipy, Wojciech Osiński.

Niestety ze względu na fatalna pogodę nie odbył się występ dzieci z przedszkola Krasnal.
Maluchy nie zdążyły się zaprezentować, bo padało. Rodzice pytali i dzwonili do nas, czy będzie występ czy nie. Dzieci miały sporą dekorację, nie chcieliśmy, żeby zamokła. Szkoda, bo maluchy chciały się zaprezentować – przyznaje sołtys.
W tym roku udało się jednak przeprowadzić tradycyjne konkursy.  – Od godz. 18, kiedy przestało padać zaczęliśmy zmagania. jedną z konkurencji był byk-rodeo. Zorganizowaliśmy także bieg drwala, który polegał na tym, że zakładało się klocki o wysokości około 20 cm na nogi i każdy miał pokonać dystans około 15 metrów. Rzut kapeluszem był przewidziany specjalnie dla pań: panie siadały na bujanego konika i miały trafić na rogi – wylicza konkurencje Wojciech Osiński.
Dla dorosłych i dla dzieci było także przeciąganie liny. Dla najmłodszych przewidziano także zajęcia i animacje, ale… i w tym względzie pogoda pokrzyżowała szyki organizatorów.
Dla dzieci mieliśmy duży karton nagród i kto co chciał, to mógł sobie z niego wziąć. Były słodycze, a przejażdżki kucem, wszystkim chętnym, zafundował Bartek Jędrzejczyk – mówi sołtys i podkreśla, że jedną z okazji, z jakiej organizowany jest festyn to Dzień Dziecka.
Tradycją stało się już przeprowadzanie konkursu na najładniejszy bukiet, w którym znajdują się kwiaty lipy.
W zawodach brały udział 3 bukiety. Po godz. 19 nastąpiło rozstrzygnięcie. Trzecie miejsce zajęła Renata Jurczak, drugie Małgorzata Rusek, a pierwsze Teresa Osińska. Tak to maja mama, ale nie było mnie w komisji. Mam pracuje w kwiaciarni i ma zdolności. Próbowała swoich sił w konkursie co rok, w tym jej się udało wygrać – śmieje się sołtys.
Nagrodami w konkursach były: deska do prasowania, lodówka turystyczna i dzbanek elektryczny z kubkami.
Szkoda, że pogoda nie dopisała, bo nie zdążyliśmy przeprowadzić konkursu z lassem. Myślę jednak, że każdy kto do nas przyszedł lub przyjechał był zadowolony. Około godz. 21 rozdaliśmy poczęstunek dla wszystkich uczestników, był to prosiak w połowie ufundowany przez Mariusza Kowalczyka z Gospody, a drugą połowę sponsorowałem wspólnie z naszym radnym Dominikiem Krupą – mówi sołtys i dodaje:- Lokalna Grupa Działania wspomagała nas w przygotowaniu poczęstunku z potraw lokalnych dla uczestników imprezy. Gmina Oborniki Śl. i Powiat zafundowały nam gadżety. Mogliśmy również liczyć na Nadleśnictwo Oborniki Śląskie, Zakład Gospodarki Komunalnej, policję, OSP. Bardzo nas cieszy, że mimo złej pogody zabawa była przednia. Od 19:15 wyszło słonko i zaczęła się impreza na dobre. Przyznam, że muzykę wyłączyliśmy o 4:20, a ludzie i tak nie chcieli się rozejść. To, że tyle osób przebrało się w stylu „dzikiego zachodu” również było miłe. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będziemy grzeczniejsi i zasłużymy na ładniejszą pogodę – śmieje się sołtys.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here