Płonęły kurniki

518

W ostatnim tygodniu doszło do dużego pożaru. Jak powiedział nam Dariusz Zajączkowski tak poważne akcje zdarzają się kilka razy do roku. Pożar gasiło w sumie 53 strażaków.

Jeden z największych pożarów w tym roku wybuchł wieczorem 7 maja, tuż po godz. 19 w Złotowie. Jak powiedział nam Dariusz Zajączkowski, rzecznik prasowy trzebnickich strażaków, pożar objął swoim zasięgiem ogromy teren.

Płonął kurnik o wymiarach 100 m na 11 m, a także przyległy budynek mieszkalny. Kiedy strażacy z Trzebnicy dojechali na miejsce, akcje prowadziły już zastępy ochotników z Czeszowa i Złotowa. Podawali oni wodę na palące się pomieszczenia kurnika, a także na pobliski dom, tak, by ochronić go przed płomieniami. Dowódca akcji podtrzymał takie rozwiązanie i wprowadził kolejnych strażaków, którzy gasili płomienie. Mieszkańcy domu zdołali już opuścić nieruchomość. Jak się okazało, w pomieszczeniach kurnika nie było ptaków – relacjonuje Dariusz Zajączkowski.Jak dodaje, do akcji skierowano ciężkie samochody, które dowoziły na miejsce wodę. Na miejsce skierowano także pogotowie energetyczne i specjalistyczny samochód, który może „ładować” butle z powietrzem. – Strażacy prawie cały czas pracowali w aparatach ochrony układu oddechowego. W związku z tym, zapasy, które zwykle mamy na samochodach były niewystarczające. Ponieważ akcja gaśnicza odbywała się w nocy, musieliśmy także wykonać oświetlenie – mówi Dariusz Zajączkowski.

Kiedy strażacy uporali się już z płomieniami, przeprowadzili akcję dogaszania, powynosili z pomieszczeń spalone elementy. Akcja, w której brało udział w sumie 53 strażaków z 16 jednostek zakończyła się po ponad 8 godzinach, około godz. 3.30.
Jak się jednak okazało, strażacy niebawem wrócili na miejsce. – Około 8.30 ponownie zostaliśmy wezwani do Złotowa. Po przyjeździe na miejsce stwierdziliśmy, ze pali się około 20 mkw dachu pokrytego blachą. Podaliśmy wodę na płonący fragment kurnika, a także na dom. Rozebraliśmy powłokę dachu i po ugaszeniu sprawdziliśmy cały obiekt kamerą termowizyjną. Ta akcja trwała znacznie krócej, a brało w niej udział 23 strażaków z 7 zastępów – powiedział Dariusz Zajączkowski.
Jak dodał strażak, do tej chwili przyczyny pożaru nie są znane, nie wiadomo jeszcze dokładnie jakie straty materialne spowodowały płomienie. – Myślę, że w ciągu najbliższych kilku tygodni przeanalizujemy to zdarzenie i wtedy będziemy mogli o sprawie powiedzieć więcej – zapowiedział strażak.

 

PODZIEL SIĘ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here