Człowiek do zadań niemożliwych – Dariusz Gierus Smok Sukcesu

229

Stawiamy na promocję, bo ludzie muszą wiedzieć co u nas jest, a mamy się czym pochwalić. Promujemy wieś, kwaterę myśliwską, w której można wynająć pokoje, Olszyny Niezgodzkie, spływ kajakowy, wypożyczalnię rowerów, salę bankietową, wieżę widokową, ścieżkę edukacyjną „trzy stawy”. Latem zrobiono o nas program telewizyjny, który dotarł również za granicę. To, że się promujemy bardzo nam pomaga na różnych płaszczyznach. W instytucjach pracują ludzie, którzy wolą przeznaczyć pieniądze dla miejscowości, którą znają i dla mieszkańców, którzy są aktywni – zauważa Dariusz Gierus.

Wieś wygląda pięknie, ma świetne materiały promocyjne. – Drogi są wyremontowane, ale… wszystko trzeba było „wychodzić” sołtysa nogami – śmieje się Dariusz Gierus. Świetlica była w opłakanym stanie: bez toalety, bez wody, bez ogrzewania. Wybudowana była jeszcze przed wojną. Udało się ją wyremontować w 2011 roku. Teraz jest w niej kominek, grzejniki, łazienka, ciepła woda. A co ważne, jest w niej również scena. Turyści mogą wypoczywać tu aktywnie: są ścieżki turystyczne, prywatna wypożyczalnia rowerów. Jest też spory parking, na którym można zostawić auto. – Jak jest pomoc od ludzi, to aż chce się działać. Mam dużo siły, żeby być aktywnym sołtysem, a nie takim, co to tylko podatki zbiera – mówi Dariusz Gierus.

Wyjątkowo pracowity rok

W zeszłym roku w Niezgodzie wiele się działo. Pod koniec lata to właśnie ta wieś była gospodarzem święta plonów. – Nauczeni doświadczeniem poprzednich dożynek współorganizowaliśmy imprezę, która moim zdaniem była profesjonalna. Mieliśmy wielki baner, olbrzymi, przygotowany parking, mieszkańcy ubrani byli w koszulki „niezgodzkie”, sami przygotowaliśmy cały catering, który był wyjątkowy, bo smaczny i tani. Na dożynkach zrobiliśmy turniej wsi. Przez imprezę przewinęło się ponad 1,5 tys. osób – mówi Dariusz Gierus i dodaje, że dla niego najważniejszy był jednak pomnik ludobójstwa na kresach wschodnich w Hucisku i Miedziakach, razem wymordowano około 140 osób.

Pomnik upamiętnia nasze rodziny

Jakieś 80 procent obecnych mieszkańców Niezgody pochodzi z tych dwóch miejscowości. Dla mnie ten mord jest to wyjątkowo osobisty, ponieważ odbywał się na posesji mojego dziadka. Zabito wtedy dziadka, brata babci, brat mojego taty, który wszystko widział również zmarł. To był mord na ludności polskiej tylko za to, że byli Polakami. Odbywało się to bardzo drastycznie. Ukraińcy spod znaku UPA w dzień spędzili i powiązali ludzi w stodole mojego dziadka, a potem stodołę podpalili. Stworzenie w Niezgodzie takiego pomnika chodziło mi po głowie od dłuższego czasu. Tak się złożyło, że spotkałem wiele osób, które chciało mi pomóc. Na początku zeszłego roku zapadała decyzja, że podejmujemy się stworzenia pomnika. Początkowo chcieliśmy czekać na jakąś „okrągłą” rocznicę, ale zdecydowaliśmy, że działamy jak najszybciej, póki jak najwięcej osób, które przeżyły tę tragedię jeszcze żyje – mówi sołtys.  Zdecydowano, że pomnik powstanie przy świetlicy. Pracy było sporo, ale wiele osób się włączyło. Choć niewielu wierzyło w powodzenie przedsięwzięcia, ekspresowo wykonano projekt, nazbierano pieniędzy. Dariusz Gierus wspólnie z dwiema osobami pojechał na Ukrainę. Przy okazji zawiózł dary dla parafii. W miejscu, w którym dokonano mordu stoi teraz figurka matki Boskiej. Z tego miejsca pan Darek wziął ziemię, którą później w urnie umieścił przy pomniku. Przy okazji odwiedził rodzinę.

Połączył różne środowiska

W ciągu dwóch miesięcy udało się nazbierać potrzebne pieniądze. – Udało się załatwić patronat honorowy marszałka Michalaka, burmistrza Roberta Lewandowskiego, starosty trzebnickiego Waldemara Wysockiego i posła Michała Jarosa. Ludzie z bardzo różnych opcji politycznych. Oprawę muzyczną odsłonięcia pomnika zrobiła nam orkiestra policyjna, była Kompania Honorowa Wojska Polskiego, Poczet Sztandarowy Wojska Polskiego, poczty ze szkół, organizacje skupiające kresowian, był też burmistrz z Milicza. Był marszałek Samborski, scenarzysta filmu „Wołyń”, ksiądz Isakowicz – Zalewski. Oprawa była wyjątkowa. Ludzie mówili, że naszych przodków pomordowali jak zwierzęta, a upamiętnieni zostali jak bohaterzy. Po uroczystościach dla gości zorganizowaliśmy obiad. Kresowiacy spotkali się po latach, wspominali. Wzruszeń było wiele. Kiedy patrzyłem, jak te starsze osoby podchodzą do tablicy i ze łzami w oczach odnajdują swoje nazwiska, to aż serce się rozdzierało – mówi wzruszony i dodaje, że właśnie to wydarzenie było dla niego w zeszłym roku najważniejsze.

Planów ma bardzo dużo

Pan Dariusz jest sołtysem, radnym. Jak sam mówi, od 15 roku życia gra w piłkę, obecnie bardzo często można go spotkać w roli sędziego na boiskach. Jest kierowcą autobusu, ma rodzinę, a już nie może się doczekać, kiedy będzie mógł wyjechać na pole i zaorać ziemię, którą uprawia. Jak znajduje na to wszystko czas?

Jak się lubi, to co się robi, to zawsze znajdą się siły i motywacja. Jako radny muszę pilnować tego, co dzieje się w moim okręgu, jako sołtys, co we wsi. Już mam pomysły na zrobienie toreb ekologicznych z naszym logo, nowych rzeźb. We wsi chcę dostawić ławek, a także wybrukować miejsce, w którym organizujemy ogniska. Mam jeszcze sporo do zrobienia – zapowiada.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here