Człowiek do zadań niemożliwych – Dariusz Gierus Smok Sukcesu

229

Do Smoka Sukcesu w kategorii „działalność społeczna” nominowany był już 3 razy. I jak się okazało… do trzech razy sztuka. Dariusz Gierus nie może spokojnie usiedzieć na miejscu. Cały czas musi coś robić, a głowę ma pełną pomysłów.

Pana Dariusza zna wiele osób. Wszystko przez to, że jest bardzo aktywny i to na różnych płaszczyznach. Jest sołtysem, radnym, sędzią piłkarskim, kierowcą autobusu. W tym roku kapituła wybrała go Smokiem Sukcesu w kategorii działalność społeczna. Tym samym pokonał Młodzieżową Radę Miejską, a także Adama Nowaka.

Na początku nic nie wiedziałem

Dariusz Gierus mówi, że odkąd pamięta, to zawsze był społecznikiem. Jeszcze przed wojskiem działał w Związku Młodzieży Wiejskiej. – U nas, w Niezgodzie była grupa ludzi, która chciała coś zrobić. Organizowaliśmy wieczorki, modne wtedy wideodyskoteki. Za namową kilku osób zdecydowałem się kandydować na sołtysa. Pierwsza kadencja to było zapoznanie się z „rzeczywistością”. Wcześniej myślałem, że jak w gminie są drogi, to za wszystkie odpowiada burmistrz, a tu nagle się dowiedziałem, że są gminne, powiatowe, wojewódzki, że za każdą odpowiada kto inny – wspomina pan Dariusz i dodaje, że trochę mu zajęło, aż połapał się we wszystkim.

W 2006 roku został wybrany na sołtysa, a już rok później został rzucony na głęboką wodę, bo Niezgoda miała zorganizować dożynki. Sołtys wspomina, że impreza była udana, jednak ostatnie dożynki były bardziej dopracowane, a to wszystko przez zdobyte doświadczenie.

To był dobry czas

Chyba znalazłem się na właściwym miejscu we właściwym czasie. Weszliśmy do Unii Europejskiej i szanse na pozyskanie pieniędzy były większe. Wcześniej w ciągu roku robiło się w gminie 1 świetlicę wiejską, a po wejściu do UE nawet 2 i 3 z różnych projektów. Na początku nie miałem jednak wiedzy, jak po te pieniądze sięgać – wspomina Dariusz Gierus.

Z boiska piłkarskiego znał ówczesnego wicestarostę Igora Bandrowicza, który poradził mu, że najlepszym sposobem na pozyskanie pieniędzy jest pisanie projektów jako stowarzyszenie. – Na początki nie wiedziałem, o co chodzi z tymi stowarzyszeniami, że trzeba mieć KRS. To była dla mnie czarna magia. Napisanie wniosku i kosztorysu zajmowało mi dwa, trzy tygodnie. Teraz wnioski piszę w kilka godzin. Już wiem ile trzeba zamówić napojów na daną ilość osób, jak zrobić kosztorys, na co trzeba zwrócić uwagę. Już mam wprawę – wspomina „społeczny” Smok Sukcesu.

Skąd się wziął krokodyl?

Dariusz Gierus podkreśla, że od dawna stawia na promocję wsi, która ma wyjątkowe atuty przyrodnicze. Jedną z pierwszych ozdób wsi był drewniany krokodyl. Jeśli ktoś myśli, że wziął się on z… okolicznych stawów, to się myli.

Od stromy Milicza wjeżdżając do Niezgody była rzeźba krokodyla, Rumcajsa i Cypiska. Zrobili je pilarze, którzy dawno temu wycinali drzewa. Zrobili je dla rozrywki. Stąd wziął się pomysł, żeby w centrum wioski stanęła rzeźba krokodyla. Szukałem rzeźbiarza i przejeżdżając przez Golę zauważyłem w jednym z ogródków są drewniane figury. I tak się to zaczęło. Nadleśnictwo przekazało nam kłodę drewna i teraz w centrum wsi mamy rzeźbę krokodyla. Turyści przyjeżdżają do nas, pokazują go dzieciom, robią sobie zdjęcia. To nas cieszy – mówi sołtys.

Niezgoda. Ta to się promuje!

W Niezgodzie jest około 200 mieszkańców, dzieci jest około 40, tych najmłodszych około 25. Funduszu sołeckiego na wieś przypada 12 tys. zł, do tego sołtys już na ten rok pozyskał od gminy 5 tys. zł. Co roku do dzieci przychodzi Mikołaj, organizowany jest Dzień Dziecka, Dzień Babci i Dziadka. Organizowany jest turniej sołectw, piłki nożnej. – U nas cały czas coś się dzieje. Mieszkańcy zagospodarowali skwerek przy drodze wojewódzkiej, wysprzątali dzikie wysypisko śmieci, które później zagospodarowali obsadzając kwitnącą dziką różą. Sięgnęliśmy po środki z programu Odnowy Wsi. Żeby to dobrze zrobić, posiłkowaliśmy się pomocą GCI i pana Andrzeja Wiewióry. Dzięki temu mamy „witacze”, tablice informacyjne we wsi, na których są walory przyrodnicze, nasze działania, legendy o Niezgodzie. Mamy całą kolekcję widokówek, której może nam pozazdrościć niejedno miasto, a także kubki z mapką miejscowości – wylicza sołtys i dodaje, że wydrukowali także własne kalendarze. Początkowo robiono go w formacje A4 z 12 zdjęciami. Teraz kalendarz wygląda podobnie do tego gminy Żmigród, na każdym miesiącu są zdjęcia z imprez organizowanych we wsi.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here