Ludzki dramat: od 15 lat w walącym się budynku, bez prądu i wody [GALERIA]

752

Przypominamy po raz kolejny historię Pana Kazimierza z Książęcej Wsi.

Mieszkaliśmy tutaj wszyscy kiedyś, cała nasza piątka rodzeństwa i rodzice. Jakieś 15 lat temu był pożar i spłonął prawie cały dom. Jest tylko kawałek dachu i w tym jednym pomieszczeniu jakoś przezimowałem. Jestem na zasiłku, opieka właśnie przywiozła węgiel – opowiadał Pan Kazimierz i pokazywał leżący przed wejściem do budynku opał.

Pozwolił nam zajrzeć do środka – do jedynego pomieszczenia, które ostało się po pożarze. Składowisko różnych rzeczy, w którym Pan Kazimierz spędza całe swoje życie, ukazało jak fatalne panują tu warunki: nie ma w nim dostępu do bieżącej wody ani prądu. Nie ma także telefonu, aby w razie jakiegokolwiek wypadku wezwać pomoc. Sufit, uginał się pod wpływem zniszczenia i wyglądał tak, jakby w każdej chwili miał się zawalić. Jedynym środkiem transportu, który jest dostępny dla Pana Kazimierza, to rower i właśnie na nim wszędzie jeździ, kiedy musi coś załatwić. Kiedy zapytaliśmy, skąd bierze wodę do codziennego użytku odpowiedział:

Po wodę jeżdżę na rowerze do Osieka. Przywożę ją w baniaku. W Osieku też czasem pracuję, pomagam w jednym gospodarstwie – opowiadał.

Na posesji znajdowało się wiele psów, które potrzebowały pomocy. W związku z tym,  od razu po powrocie z interwencji,  powiadomiliśmy o sprawie Ekostraż. Specjaliści przyjechali z interwencją w ubiegły wtorek, 21 lutego zabierając 5 zwierząt. 1 z zabranych piesków już znalazł nowy dom.

Nowy dom jest potrzeby także Panu Kazimierzowi. Z racji choroby i tego, że  ruina rodzinnego domu to jedyne miejsce, w których chce żyć i w którym czuje się bezpiecznie, w jego imieniu prosimy o pomoc w zgromadzeniu materiałów budowlanych i wykonaniu pozostałych  prac.

W razie możliwości wsparcia, prosimy o kontakt z redakcją gazety lub władzami Żmigrodu.

3 KOMENTARZY

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here