Zbiórka karmy i interwencja Ekostraży

207

Do psów z Książęcej Wsi dotarliśmy zupełnie przypadkowo – tak naprawdę zostaliśmy wezwani, aby pomóc właścicielowi. Pomoc zwierzakom, które znajdowały się pod jego opieką, nadeszła właśnie przy takiej sposobności.

Sytuacja psów, którą zastaliśmy na miejscu, była bardzo trudna – na posesji, było ich około 8-9 (właściciel sam nie wiedział ile dokładnie). Na łańcuchach uwiązane były cztery z nich. I to one miały najtrudniejszą sytuację, bo „przykute” do jednego miejsca, nie były w stanie znaleźć sobie pożywienia. Dodatkowo były przerażone – warczały i uciekały. Nie pozwalały się do siebie zbliżyć ani dotknąć. Podany przez nas posiłek zaczynały jeść dopiero wtedy, kiedy oddalaliśmy się na odległość kilku metrów. Zwierzęta przywiązane do łańcuchów były wychudzone – w pobliżu nie miały nawet pustych misek na jedzenie czy wodę. Na uwięzi przebywały bez przerwy. Nigdy też nie miały zapewnionej opieki weterynaryjnej

O całym zdarzeniu od razu po opuszczeniu Książęcej Wsi zawiadomiliśmy Ekostraż, a dalsza pomoc była już bardzo prosta – w ubiegły piątek z samego rana na portalu www.nowagazeta.pl ogłosiliśmy zbiórkę karmy dla zwierząt. Tego dnia, do późnego wieczora i później przez cały weekend, odbieraliśmy wiadomości i telefony od osób oferujących pomoc. Już w piątek po  południu udało nam się zgromadzić  pożywienie i wodę dla psów. Zebraliśmy także pojemniki i miski, aby wszystkim zwierzętom móc podać jedzenie i wodę. Z takim wyposażeniem udaliśmy się w ubiegłą sobotę po raz drugi do Książęcej Wsi, aby zapewnić psom pożywienie do momentu, kiedy zainterweniują specjaliści ze stowarzyszenia ochrony zwierząt.

Właściciel, choć początkowo niechętnie (uważał, że psom niczego nie brakuje), pozwolił nam podać przywiezioną karmę i świeżą wodę. Zostawiliśmy mu także zapas jedzenia na kilka dni. Niestety, jak się okazało w poniedziałek po południu (po tym, jak u zwierząt zjawili się pracownicy z Urzędu Miasta w Żmigrodzie), właściciel nie podał zwierzakom zostawionych przez nas zapasów twierdząc, że pieski mają wszystkiego pod dostatkiem. Pracownicy ze Żmigrodu podali zwierzętom karmę i poprosili o podobny nadzór w dniu następnym sąsiada. Natomiast już we wtorek przed południem otrzymaliśmy telefon od Ekostraży, że zbliżają się do Książęcej Wsi w związku ze zgłoszoną interwencją.

Jak zakończyła się interwencja specjalistów z fundacji? O tym przeczytacie w papierowym wydaniu gazety.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here