Kolejne strzały. Świadek: do psów strzelał myśliwy

328

Mieszkańcy powiatu trzebnickiego jeszcze nie doszli do siebie po wiadomościach z listopada, kiedy to opinią publiczną, wstrząsnęły informacje o postrzelonym psie w Świątnikach. Niestety, w ubiegłym tygodniu historia się powtórzyła.

Udało nam się dotrzeć do informatora, który był świadkiem strzelaniny, która miała mieć miejsce 2 lutego.  Świadek prosił jednak o zachowanie anonimowości. Z jego relacji wynika, że usłyszał trzy wystrzały i widział, jak jeden z myśliwych z okolicznego koła łowieckiego, strzela do psów znajdujących się nieopodal budynków mieszkalnych. Informator mówi, że widział moment postrzelenia owczarka niemieckiego (suczki) i moment ucieczki drugiego psa, określanego przez świadka, „bokserowatym”.

Wśród mieszkańców oraz wśród obserwatorów całej sprawy panuje powszechny pogląd, że wypadki, które jak widać już od dłuższego czasu zdarzają się na okolicznym terenie, nie należą do przypadku. Za dużo w nich zbiegów okoliczności. Dlatego potrzebne są osoby, które wiedzą coś na ten temat i nie będą bały się mówić. Skąd ta obawa? Jak twierdzą nasi rozmówcy, myśliwi to ludzie bogaci, często też bardzo wpływowi. Do tego posiadają broń. Ludzie dla świętego spokoju wolą milczeć. Tym bardziej, że to „tylko” zwierzęta.

Jednak coraz częste strzały do zwierząt domowych mogą się kiedyś skończyć tragicznie. W Polsce było już kilka przypadków, gdy myśliwi postrzelili człowieka. A w tym wypadku, strzały padły podobno niedaleko zabudowań. Czy zmowę milczenia może przerwać dopiero prawdziwa tragedia?

Jeśli ktoś z Państwa cokolwiek wie, o opisanych wyżej sprawach lub podobnych incydentach, prosimy o kontakt z redakcją. Oczywiście zapewniamy pełną anonimowość.

Więcej szczegółów na ten temat w najnowszym wydaniu NOWej

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here