Bo numery były źle spisane…

985

Tydzień temu opisaliśmy niemiłą historię, która przydarzyła się panu Stanisławowi z Urazu. Mężczyzna doświadczył agresji innego kierowcy. Sprawę zgłosił policji, jednak jak się okazało, funkcjonariusze umorzyli ją.

Pan Stanisław mieszka w Urazie. Żeby wjechać na swoją posesję musi zostawić samochód na drodze, na światłach awaryjnych, otworzyć bramę wjazdową i dopiero może wjeżdżać. Jesienią zeszłego roku bardzo zdenerwował innego kierowcę, który musiał ominąć jego stojące auto.Pan Stanisław jak zawsze zatrzymał się na drodze i wyszedł otworzyć bramę.

 – Wtedy zaraz za mną zatrzymał się samochód. Młody kierowca zaczął mnie wyzywać od najgorszych. Przestraszyłem się i uciekłem do samochodu – relacjonował mężczyzna i zaznaczył, że zamknął się w aucie od środka. – Młody człowiek był bardzo pobudzony, kołysał moim autem, chciał mnie wyciągnąć ze środka. W pewnym momencie uderzył zaciśniętą pięścią w boczne lusterko. Urwał mi je i wsiadł do swojego samochodu – opowiadał pan Stanisław. Mężczyzna był bardzo zdenerwowany, ale zdążył zapisać numery rejestracyjne i kolor samochodu, z którego wysiadł agresywny kierowca.

Sprawę zgłosił na policji, ta jednak umorzyła sprawę, z powodu nie wykrycia sprawcy. Kiedy przygotowywaliśmy poprzednie wydanie, Daria Szydłowska, która pełni obowiązki oficera prasowego trzebnickich policjantów nie potrafiła odpowiedzieć, dlaczego sprawa zastała umorzona.

Najprawdopodobniej mieszkaniec Urazu źle spisał numery rejestracyjne samochodu lub źle podał kolor. Policjanci odszukali samochód i jego właściciela. Okazało się, że numer rejestracyjny nie zgadza się z kolorem podanym przez poszkodowanego. Policjanci porozmawiali z właścicielem auta okazało się, że samochód stoi już od około miesiąca na parkingu, ponieważ… jego właścicielowi odebrano uprawnienia do kierowania. Ponieważ numery nie zgadzały się z kolorem, sprawa została umorzona, ale nie można powiedzieć, że policjanci zaniedbali sprawę. Wprost przeciwnie, wykonali wszystkie możliwe czynności – powiedziała nam Daria Szydłowska. Jak dodała, policjanci sprawdzili także czy tablice rejestracyjne nie zostały przypadkiem skradzione. Okazało się, że nie. Nie było takiej możliwości, aby ktoś zamontował je w innym aucie.

3 KOMENTARZY

  1. Czyli nic się nie stało. Policja przyjęła za pewnik to, co powiedział być może winny tej całej sytuacji i na tym koniec. A jeżeli to nieprawda i samochód wcale nie stał na parkingu, a kierowca złamał zakaz prowadzenia pojazdu – to co? Dlaczego nie doprowadzono do rozpoznania sprawcy przez zgłaszającego sprawę na policję? Pewnie by go rozpoznał. Być może numery były prawidłowo spisane, tylko kolor się nie zgadzał. Policja umarza postępowanie i na tym koniec. Ciekawe jakie są statystyki umorzonych spraw trzebnickiej policji. Niedawno opisywana była sprawa sprzedaży alkoholu nieletnim w Zawoni. Sprzedawca się przyznał, a policja stwierdziła, że czyn nie zaistniał.

  2. Co tu nie rozumiem. Oprócz koloru auta są inne cechy charakterystyczne – marka, model, typ, felgi. Dlaczego skupiono się tylko na kolorze? Albo poszkodowany jest nierozgarnięty albo policja.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here