Tajemnica gminnych umów

579

Kto i jakie wykonuje usługi dla gminy? Ile mieszkańcy za to płacą? Jak są wybierani usługodawcy, których wartość prac nie przekracza 30 tys. euro? Czy gmina porównuje ceny i wybiera najlepszą i najkorzystniejszą ofertę? Chcieliśmy zapoznać się z rejestrem umów i udostępnić go mieszkańcom…

O rejestr umów cywilno – prawnych, jakie gmina i jej jednostki zawiera z różnymi firmami czy osobami, wystąpiliśmy pod koniec kwietnia 2016 roku. Niestety burmistrz Marek Długozima trzeci raz wydał decyzję odmowną i to mimo tego, że poprzednie dwie decyzje, uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Co ciekawe, w trzeciej odmowie, burmistrz powołał się ponownie na to, że urzędnicy muszą wykonać tytaniczną pracę. Jaką? Podobno muszą sprawdzić i zamazać np. część danych, które ich zdaniem są prawnie chronione, a dotyczą osób fizycznych, z którymi gmina zawarła umowy. Tymczasem, SKO już przy pierwszym uchyleniu decyzji burmistrza stwierdziło, że takie dane nie są prawnie chronione i podlegają upublicznieniu, bo skoro te osoby, zdecydowały się wykonać usługi czy zlecenia dla gminy, to musiały liczyć się z tym, że dane są jawne, bo w końcu chodzi o publicznie mienie.

Jak zauważyło SKO, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na co i jak wydawane są ich pieniądze. Niestety, wydaje się, że burmistrz nie podziela tego zdania i uporczywie odmawia udostępnienia zbiorczego zestawienia zawartych umów. Ciekawostką jest fakt, że przy sporządzaniu decyzji odmownej, burmistrz każdorazowo zasięgał informacji tylko u jednego pracownika: Daniela Buczaka, sekretarza gminy. Wydaje się więc, że to właśnie sekretarz zdecydował, by umów nie udostępniać. Dlaczego? Tłumaczenia są na tyle mętne, że SKO nie miało wątpliwości i jak już wspomnieliśmy, dwukrotnie uchyliło decyzję burmistrza.

Co takiego one kryją? Kto zawiera ich najwięcej? Do kogo gminna kasa płynie szerokim strumieniem? Czy są wśród nich członkowie rodzin włodarzy, urzędników lub radnych?

To pytania, które pozostają na razie bez odpowiedzi. Tymczasem w wielu miejscach w Polsce zarówno SKO jak i WSA stwierdzało, że umowy  cywilno – prawne są informacją publiczną i każdy może się z nimi zapoznać. Co więcej, niektórzy włodarze gmin, zwłaszcza ci, dla których transparentność to podstawa funkcjonowania samorządu, sami taki wykaz umów, podpięli na stronach BIP swoich gmin.

Oczywiście kolejny raz odwołamy się do SKO.

9 KOMENTARZY

  1. Sprawy śmierdzą na kilometr a to oznacza, że winna byc powiadomiona Prokuratura.
    trzebnica czy Wisznia Mała nie to nie są rodzinne przedsiębiorstwa Wójtów czy Burmistrzów.
    Ja widze to tak: wejście do urzędu, zabezpieczenie dokumentacji, zbadanie oświadczeń majątkowych i założenie podsłuchów na wybranych panów.

  2. To znaczy, że jest coś na rzeczy jeżeli burmistrz tak bohatersko broni dostępu do tych umów. Czekam niecierpliwie na informację na ten temat.

    • A może nie ” pomówienia i donosy” tylko ukrywane dotąd skrzętnie niewłaściwie zawierane umowy czy przekręty ujrzały w końcu światło dzienne!!To znaczy lepiej udawać ,że nic złego się nie dzieje,niech nieuczciwość nadal się panoszy a my będziemy temu przyklaskiwać i godzić się na to??Jeszcze trochę a ktoś napisze tutaj,że winny jest ten co to ujawnia a nie ten co postępuje niezgodnie z prawem !! Ludzie zastanówcie się zanim coś głupiego napiszecie.Wpis GDGD „że nic dobrego z tego nie wynikło „staje się przyczynkiem do mojego stwierdzenia,że tacy ludzie jak GDGD ponoszą współodpowiedzialność za taki stan rzeczy,bo jeżeli nie widzi się w tym nic zdrożnego to tak jakby się współuczestniczyło w tym procederze!!!!

  3. Ludzie, włodarze sami powinni ujawniać umowy, które podpisuje gmina czy jednostka. W każdym normalnym kraju to oczywiste. Kto ukrywa, to znaczy, że kręci. Coś jest nie tak i pewnie boją się je pokazać. Ma rację Kaczyński, żeby zrobić porządek z samorządami i skrócić kadencję. Te koterie, sitwy i bizancja, które powstały w gminach, to szok. Ludzie zastraszeni, kasa idzie na boki, przeważnie do swoich. Ukrywanie informacji, to patologia…

    • To nie tylko w gminach!! Zacząć od sejmu i senatu!! Tam się zaczyna ,są posłowie i senatorowie których kadencja trwa po kilkanaście lat i którzy żadną pracą się nie zhańbili!Wszystkich traktować jednakowo!! A Kaczyński powtarza to o czym już poprzedni rząd wspominał.Tylko,że on przewrotnie nic nie mówi o obecnych izbach naszego parlamentu tylko o wyborach samorządowych!!Bo to w samorządach oni przegrali i teraz będą się starali i tutaj swoich powsadzać. Gdyby ta ustawa miała objąć obecny sejm i senat-to jestem ZA TYM! Ale wtedy i Kaczyński ze swoją świtą musiałby odejść -a do tego na pewno nie dopuści!!

  4. Wypowiedź GDGD jest głupia i szkodliwa. Rejestr umów doprowadził do jasnej odpowiedzi, kto za ile jaką usługę wykonał i nie daje pola dla plotek. Zostały pokazane konkretne umowy, kwoty, nazwiska. To wójt/ burmistrz ma się wykazać przejrzystością, a nie robić łaskę że pokaże mieszkańcom komu i na co wydał ich pieniądze.

  5. Jeśli Umowa dotyczy wydatkowania środków publicznych – jest JAWNA. Tak stanowi przepis i orzecznictwo Sądów. Tak więc ten Wójt czy Burmistrz, który te umowy ukrywa albo tłumaczy się pokrętnie, że udostępnienie ich generuje wiele pracy w urzędzie – jest zwyczajnie niedouczony i lekceważy prawo i swoich wyborców. Skoro wszystko jest w Umowie OK, to w czym problem? Nie ma się czego bać…a jesli jest się czego bać, to takie chłopka trzeba natychmiast wywieźć na taczkach i powiadomić właściwe instytucje.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here