„Posłuchaj, by nie zapomnieć…” – spotkanie z Wandą Cejko-Kiałką „Mariką”

196

Wanda Cejko-Kiałka ma niezwykle bogatą, patriotyczną przeszłość. Urodziła się w 1922 roku na wileńskim Zarzeczu. Lata jej młodości przypadły na czas II wojny światowej, podczas której działała jako łączniczka i sanitariuszka. Skutkiem tejże działalności było pojmanie jej przez Sowietów, uwięzienie w Wilnie i Moskwie a następnie zesłanie
na katorgę do łagru w Workucie, gdzie spędziła okres obejmujący najpiękniejsze lata swojego życia. Po śmierci Stalina powróciła do Polski, gdzie poślubiła Stanisława Kiałkę, legendę wileńskiej konspiracji oraz więźnia sowieckich łagrów. Obecnie ma 95 lat i mieszka
we Wrocławiu.
19 stycznia 2017 roku w Powiatowym Zespole Szkół nr 1 Trzebnicy po raz kolejny odbyło się spotkanie z panią Wandą Cejko-Kiałką, która odwiedziła naszą szkołę
na zaproszenie pani Lucyny Lasoty w ramach cyklu spotkań Posłuchaj, by nie zapomnieć…
Bohaterka ósmego rozdziału książki Łukasza Modelskiego pod tytułem „Dziewczyny wojenne” po raz drugi gościła w naszej szkole. Dwa tygodnie wcześniej uczniowie mieli możliwość wysłuchania opowieści dotyczących czasów jej młodości i działalności w Armii Krajowej.
W trakcie drugiego spotkania uczniowie gimnazjum i liceum wysłuchali historii związanej z pobytem byłej sanitariuszki i żołnierza AK w Workucie – ” był to bardzo duży obóz, katorżniczy, najbardziej groźny i najpilniej strzeżony. Dookoła podwójnych drutów biegały psy, oprócz tego co pięćdziesiąt metrów stała strażnica” – zaczęła swoją opowieść pani Wanda. „Przywieziono nas do Workuty za Armię Krajową. Osądzona, jako obywatelka sowiecka, za zdradę sowieckiej ojczyzny, otrzymałam dwadzieścia lat katorgi.
Był to grudzień, zima za kołem podbiegunowym jest bardzo ostra i bardzo ciężka. W takim baraku tymczasowym, gdzie nas umieszczono, rozdano nam szmaty, białe. Każda została naznaczona numerem. Przyjechałyśmy w piątkę, Polki, reszta Litwinki. I od tego czasu byłyśmy właściwie numerami. – wspomina – gdy w czasie apelu wskazywano na mnie, musiałam powiedzieć „Wanda Cejko” i numer paragrafu, czyli 148 581A 11. 581A to zdrada pojedynczo, a 5811 to zdrada zbiorowo. I tak musiałam to wyrecytować, numer i na ile lat sądzona, taki był odzew na apelu. Przyprowadzono nas do bardzo dużego obozu, gdzie było ponad dwa tysiące więźniów, recydywiści i więźniowie polityczni razem”.
„Wiele Rosjan siedziało za nic. U nas w baraku, na przykład, była osiemdziesięcioletnia staruszka, która za każdym razem, gdy się budziła, żegnała się tak po rusku, oni prawosławni są i mówiła – dzięki Bogu i Stalinowi, że mi dał dwadzieścia lat katorgi, ja myślałam umierać, a Stalin mi dał dwadzieścia lat katorgi. Sława jemu!”. Ja kiedyś pytam – babciu, za cóż Stalin dał pani babci te dwadzieścia lat? – a byłam głupia, stałam
na swoim dziedzińcu z sąsiadką i leciał samolot niemiecki i ja mówię – niemieckie samoloty chyba są lepsze od naszych, a sąsiadka poszła i dołożyła, jak to mówili Rosjanie. Babci dali 20 lat katorgi, ale to nie tylko jej, ale i dziadkowi, jej mężowi.”
Pani Wanda snuła swą opowieść, wspominając każdy szczegół dramatycznej historii. Dowiedzieliśmy się, jak wyglądał dzień katorżnika w obozie. Więźniowie obozu nie otrzymywali bielizny, posiadali jedynie bluzkę lub sukienkę, parę przywiezionych ze sobą rzeczy – to, co udało im się ukryć. Trzeba było ich strzec, gdyż mogły zostać skradzione przez innych. Łagiernicy spali na gołych pryczach, więc przy tak niskiej temperaturze najczęściej zamarzali. Byli bezsilni wobec okrutnych brygadzistów, którzy bili ich, gnębili i poniżali.
Wanda Kiałka wspomniała również o Gustawie Herlingu-Grudzińskim, łagierniku
i autorze powieści Inny świat. Nie ma ona dobrego zdania o nim oraz o jego utworze, ponieważ w jej ocenie wiele znajdujących się w nim historii dotyczących postawy więźniarek to stek bzdur. Jest oburzona tym, jak krzywdząco opisał on kobiety twierdząc, że nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z głodu i z bólu. Życie kobiet w obozach było bardzo trudne. Pracowały jak mężczyźni, wykonując te same roboty, przy podłym jedzeniu,
a gdy nie starczyło im sił, były bite przez brutalnych brygadzistów. Mimo pracy ponad siły, strasznych warunków,  szykan i prześladowań ze strony kryminalistów, tylko część kobiet żyła z bandytami, pozostałe wolały znosić piekło.
Pani Wanda jest wciąż bardzo aktywną osobą, która często spotyka się z młodzieżą, by zrelacjonować wydarzenia będące częścią jej życia,  a zarazem zachęcić młodzież
do pogłębienia wiedzy dotyczącej historii swojego narodu.
Serdecznie dziękujemy osobom, które pomogły przy organizacji spotkania
z panią Kiałką: panom Łukaszowi Migniewiczowi, Jarosławowi Jeżewskiemu oraz Robertowi Góreckiemu, paniom Aleksandrze Anklewicz, Angelice Januszkiewicz, Monice Wojewódce
i Marcie Lasocie-Łysoń, Aleksandrze Zalewskiej, Zuzannie Kozickiej, Magdalenie Góral
oraz uczniom Powiatowego Zespołu Specjalnych Placówek Szkolno – Wychowawczych
w Trzebnicy.

Martyna Zakrocka 3cLO PZS nr 1 w Trzebnicy

 

 

 

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here