Problemy z trzebnickim rondem

942
Mat. Urząd Miejski w Trzebnicy

Kiedyś problemu nie było. Samochodów było mniej, ruch był mniejszy. Teraz, kiedy przez Trzebnicę przebiegają dwie drogi krajowe – nr 15 i nr 5 (miasto ma obwodnicę) ruch w mieście jest ogromny. Najbardziej zakorkowane jest skrzyżowanie ulic: Witosa, ks. Bochenka, Prusickiej, Milickiej. Rozwiązaniem miało być zainstalowanie świateł. W 2008 roku, za około 300 tys. zł zamontowano cały system, który… niestety nie spełnił oczekiwań mieszkańców. Miasto zaczęło się korkować jeszcze bardziej. Dopiero po pewnym czasie udało się tak ustawić światła, żeby ruch odbywał się jak najmniej bezboleśnie. Teraz co prawda kierowcy jadący od ul. Milickiej mogą bezpiecznie włączać się do ruchu, jednak korki są ogromne. W godzinach szczytu bywa tak, że samochody stoją już od Biedronki na Prusickiej, a z przeciwnej strony korek zaczyna się za wiaduktem na Wrocławskiej.

O tym, kiedy trzebniczanie mogą liczyć na jazdę po nowym rondzie przeczytacie w aktualnym wydaniu papierowym lub e-wydaniu, które można kupić tutaj.

 

2 KOMENTARZY

  1. Całe to zamieszanie z krokami to klasyczny przykład jak władza rozwiązuje problemy które sama stworzyla. Szkoda tylko że za nasze pieniądze i na naszą szkode.
    Wystarczy porównać sobie codzienne korki do dni gdzie światła są zepsute. Ruch odbywa się plynnie, kierowcy się przepuszczają ustepuja tez pieszym. Nawet w popołudniowy szczycie nie ma korkow.
    Nawet poruszanie się pieszo po Trzebnicy jest łatwiejsze gdy nie działają swiatla.
    Ogólnie odnoszę wrażenie ze władze traktują uczestników jak bydlo. Stawiają płotki, malują zakazy wjazdu, wyznaczają pasy ruchu, wyłączają obszary jezdni z ruchu.
    Tak aby maksymalnie ograniczyć swobodę ruchu kierowcom. Nie wystarczy postawić znaków, trzeba pozagradzac wszyszko i wszedzie. Nie ważne ze droga ma 10m szerokosci, trzeba ją zwezic do 5 m.
    Efekt? Korki. A wypadki jak były tak dalej sa.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here