Czy warto ograniczyć kadencję wójtów i burmistrzów?

362

O tym, że należy coś zmienić w systemie samorządowym, mówi się już od dawna. Eksperci od lewej do prawej strony sceny politycznej wskazują na plusy, ale też pokazują patologie i sitwy lokalnych układów. Czy potrzebne są zmiany?

Prawo i Sprawiedliwość poprzez swojego prezesa zapowiedziało zmianę ordynacji wyborczej do samorządów. Chodzi głównie o ograniczenie do dwóch kadencji wójtów i burmistrzów, a gdzieniegdzie zmianę okręgów wyborczych. Kolejną zmianą mają być przeźroczyste urny i kamery w lokalach wyborczych.

Zasady wyborcze w samorządach zmieniają się co kilka lat. Przypomnijmy, że kilka lat temu, wybieraliśmy radnych, a następnie oni powoływali zarząd i burmistrza. Co ciekawe, gdy burmistrz słabo rządził, to radni w każdej chwili mogli go odwołać i powołać w to miejsce kogoś innego.

Później, przy ordynacji wyborczej zaczęli majstrować politycy ówczesnej władzy czyli politycy SLD-PSL. To oni właśnie zaproponowali bezpośredni wybór wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Wybór starosty pozostawiono jednak radnym, podobnie jak wybór zarządu i marszałka województwa.

 

Wtedy argumentowano, że mieszkańcy sami zdecydują, kto będzie ich włodarzem. Twierdzono, że tak wybrany burmistrz będzie miał większy mandat do rządzenia, a mieszkańcy jak im się nie spodoba, to go odwołają. Jak? Poprzez referendum.

Dzisiaj już wiemy, że referenda praktycznie się nie udają, a przeprowadzona reforma ma też wiele minusów. Politycy i różnej maści eksperci zauważyli, że wybrani w wyborach bezpośrednich włodarze, bardzo szybko przestają się z kimkolwiek liczyć i tworzą własne udzielne księstwa. A radni?

Radni, często nie mają nic do powiedzenia. Warto podać przykład choćby z pobliskiego Milicza. Burmistrz rządził tam do końca kadencji mimo, tego, że miał przeciwko sobie niemal całą radę. Nie otrzymywał absolutoriów, ale on właściwie tym się nie przejmował. Doszło nawet do tego, że przestał przychodzić na sesje.

Inną sprawą jest to, że gminy i jej instytucje, to ogromne zakłady pracy. Gdy dodatkowo wliczymy rodziny i przyjaciół urzędującego włodarza, to łatwo policzyć, że w małych gminach, przy słabej frekwencji wybory można wygrywać, tak zwaną „partią urzędniczą”.

Politycy coraz głośniej zaczęli mówić o patologiach, lokalnych sitwach, układach i układzikach. Słyszy się o zleceniach z wolnej ręki tym samym wykonawcom czy o ustawianych konkursach i przetargach. I pewnie dlatego rządzący dziś Polską PiS, zapowiedział zmiany.

Kadencja włodarzy ma zostać ograniczona do dwóch i to ze skutkiem natychmiastowym. Czy to jest dobre rozwiązanie? Co Państwo o tym sądzicie? Czekamy na komentarze. Można również zagłosować.

3 KOMENTARZY

  1. kadencyjność od najbliższych wyborów? Tak, ale dla posłów, senatorów, radnych, i to już od najbliższych wyborów. Dla wójtów, burmistrzów 2 kadencje wydaje się trochę za mało. Może 3, ale z t.zw. opcją zerową. Starostwa i rady powiatów do likwidacji – nie są potrzebne.

  2. Zdecydowanie Tak, może Żmigród skorzysta jak przyjdzie nowy – Prusice stracą – zapraszamy do Żmigrodu Panie Burmistrzu – Żmigród potrzebuje zmian.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here