Brutalne pobicie w gimnazjum. Co z tą młodzieżą?

566

Młody mieszkaniec Trzebnicy, 9 stycznia po raz pierwszy poszedł do nowej szkoły. Gimnazjum nr 1 w Trzebnicy miało być szkołą, która ukształtuje edukację 14-letniego chłopca. Jak się nieszczęśliwie okazało, był to prawdopodobnie pierwszy i ostatni dzień, który spędził w tej placówce. Został brutalne pobity, przez dwóch starszych uczniów. W ciężkim stanie trafił do szpitala…

Chłopiec wcześniej był uczniem innego trzebnickiego gimnazjum, jednak decyzją rodziców przeniesiony został właśnie do szkoły przy ulicy św. Jadwigi w Trzebnicy. Tego dnia po raz pierwszy poszedł do nowej szkoły. Całkowicie nowa klasa, nieznani jeszcze nauczyciele, a przede wszystkim, całkowicie obce korytarze. Na których, jak się okazało, panują reguły ustalane niekoniecznie przez kadrę nauczycielską, czy dyrekcję.

W czasie długiej przerwy, syn został zmuszony przez dwóch starszych uczniów, do odmierzenia długości korytarza za pomocą zapałki – mówi nam, mama poszkodowanego chłopca – kiedy się im postawił i odmówił wykonania tego upokarzającego dla niego zadania, został przez tych chłopców pobity.

Chwilę po zdarzeniu do szkoły wezwana została karetka pogotowia. Pobity chłopiec był przytomny, ale bardzo zdenerwowany. Był z nim kontakt. Pogotowie zabrało go do szpitala. W czasie badań okazało się, że chłopiec doznał poważnych obrażeń związanych ze skręceniem kręgosłupa szyjnego oraz urazu brzucha. Czeka go teraz rehabilitacja oraz rozmowy z psychologiem.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY PO ZALOGOWANIU.

REJESTRACJA

2 KOMENTARZY

  1. „Co z tą młodzieżą?” – pytacie. Nic specjalnego – wam odpowiem, jest taka na jaką sobie zasłużyliśmy. To nie wina tej młodzieży, że jest taka jaka jest, lecz nas dorosłych. Mamy skutki bezstresowego wychowania, penalizacji klapsów, sprowadzenia nauczycieli do roli szkolnych dozorców, a samych siebie do maszynek do zarabiania pieniędzy.

  2. jak zapłacą odszkodowanie za swoich kochanych synków to może wezmą się za wychowanie osobiście a nie bedą zganiać na szkołę, bo to oni są winni.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here