Pozytywka pozytywnie zakręcona

526
Anna Ozimina stworzyła Akademię Pozytywkę, żeby rodzice i dzieci mieli ciekawe miejsce do spotkań,warsztatów, nauki i relaksu

„Czy to sklep meblowy?”, „Czy to kawiarnia?”, „Czy to jest przedszkole?” – takie pytania zadają osoby, które po raz pierwszy zaglądają do „Pozytywki”, wyjątkowego miejsca, które powstało dla dzieci i ich rodziców, którzy chcą w ciekawy i kreatywny sposób spędzić czas. O tym jak tworzyło się to miejsce, a także co się w nim dzieje rozmawiamy z Anną Oziminą, współwłaścicielką „Pozytywki”.

Przeprowadziła się z Warszawy

Pani Ania nie pochodzi z Obornik Śl. Przyjechała tu 5 lat temu z samej stolicy. – Wtedy miałam przy sobie maleńką córeczkę Jagę, a Hania stawiała pierwsze kroki w przedszkolu. Moimi jedynymi znajomi w nowym mieście była rodzina ze strony męża. To chyba ta samotność obornickiej mamy wywołała we mnie potrzebę stworzenia takiego miejsca. Doskonale poznałam topografię Obornik Śląskich jeżdżą wózkiem po wszystkich uliczkach. Znalazłam ten lokal przy ul. Kardynała Wyszyńskiego – opowiada Anna Ozimina. Pozytywka powstała, bo była taka potrzeba Jak mówi, miała w sobie pewną blokadę; dworzec PKP, który był jeszcze przed remontem trochę ją przerażał, kiedy chciała wybrać się do Wrocławia. – Sama świadomość, że miałabym się tłuc z wózkiem, pociągiem… a wtedy jeszcze nie było wygodnego przejścia podziemnego tylko te wysokie schody… przerażało mnie to. Wtedy właśnie pomyślałam, że warto byłoby tutaj stworzyć takie miejsce, w którym mamy mogłyby się spotykać. Trafiłam wtedy na zajęcia grupy zabawowej, które odbywały się w SP 2 dzięki uprzejmości pani dyrektor Dudczenko, która udostępniła nam salę „zerówkowiczów” – opowiada pani Ania i dodaje, że idea spotkań była taka, mamy przychodziły z małymi dziećmi raz w tygodniu na półtorej godziny, za każdym razem inna mama wymyślała scenariusz spotkania. – Powoli musiałam wracać do pracy i zastanawiałam się, jak to zrobić, żeby około godz. 15 „przechwycić dziecko”, a nie angażować przy tym całej rodziny. To był absolutny przypadek, że wymyśliliśmy, żeby takie miejsce stworzyć samemu – przypomina Anna Ozimina. – Na początku „Pozytywka” funkcjonowała jako miejsce warsztatowo – świetlicowe. Wtedy świetlica „Plastuś” kończyła swoją działalność. Wydawało mi się, że będzie nisza, ale po pewnym czasie okazało się, że pójdziemy w inna stronę. Kawiarnia działała tylko przy okazji. Teraz chciałabym, żeby pozytywka zaczęła funkcjonować nie tylko jako miejsce wspólnych zabaw rodziców i dzieci, ale i miejsce, w którym dorośli znajdą coś dla siebie. Stąd też na nasze pierwsze urodziny, które zorganizowaliśmy 11 listopada tego roku, przygotowaliśmy niespodziankę – koncert dla dorosłych. Nasze pomieszczenie nas ogranicza, mamy sąsiadów… Udało się nam zrobić koncert, wykład, była projekcja filmu… Nikomu nie przeszkadzaliśmy, a było tyle emocji – mówi właścicielka.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY PO ZALOGOWANIU.

REJESTRACJA

 

1 KOMENTARZ

  1. Pani Aniu – fajny pomysł i odważny z uwagi na lokalne uwarunkowania . Społeczne i urzędnicze.
    Widać , że jest Pani pozytywnie zakręcona. Proszę działać. Życzę powodzenia i satysfakcji z tego co robi Pani na gruncie zawodowym i osobistym.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here