Milczenie zostało przerwane

716

Przypomnijmy, że niespełna dwa tygodnie temu jeden pies prawdopodobnie został zastrzelony a drugi postrzelony w łapę. Ktoś strzelał do zwierząt w okolicach godziny 13-14. Psy przebywały prawdopodobnie na terenie posesji właściciela lub w niedalekiej odległości od niej – świadczy o tym chociażby fakt, że postrzelony piesek zaraz po zdarzeniu był zupełnie czysty (białe umaszczenie). Tego dnia mocno padało a wokół sadu są praktycznie tylko wykoszone pola. Wystarczyłoby kilka kroków, żeby pies ubrudził się błotem. Do tego opinia lekarza weterynarii zaraz po zajściu, stwierdziła jednoznacznie ranę postrzałową. Wszystkie te informacje zostały poddane w wątpliwość przez przedstawiciela grupy myśliwych:

Ale czy mieszkańcy wiedzą, czy to jest strzał, czy huk przyczepy traktorowej? (…) Nie jestem przekonany, czy ten pies, na czymś innym sobie nogi nie uszkodził – skomentował Roman Rycąbel z Polskiego Związku Łowickiego we Wrocławiu i dodał: –Nadzór nad swoimi zwierzętami ktoś sprawował nienależycie. Gdyby były w sadzie ogrodzonym, na pewno by nikt nie przyszedł i nie zastrzelił psów. A już nie wyobrażam sobie myśliwego, który przychodzi do sadu czyjegoś i strzela. Bo jeżeli by to wyszło, że to jest myśliwy, to nie dość, że jest relegowany z Polskiego Związku Łowieckiego, to przecież grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Roman Rycąbel w rozmowie zapewnił nas także, że na Komendę Powiatową w Trzebnicy zostało złożone zawiadomienie w tej sprawie. Kontaktowaliśmy się w ubiegłym tygodniu z policją, by potwierdzić ten fakt – 23 listopada do godziny 14.30 nie wpłynęło żadne zawiadomienie. Prawdopodobnie dlatego, że PZŁ w dniu 21 listopada wystosował w tej sprawie pismo, które fizycznie do tego czasu na komendę nie dotarło. Tego samego dnia został także sporządzony dokument, wskazujący na oficjalne stanowisko PZŁ w tej sprawie.

Na terenie Świątnik i okolicznych wiosek mówi się o problemie strzelania do zwierząt. Mieszkańcy są w tym temacie świetnie poinformowani. Są świadomi, że ktoś strzela do ich zwierząt i że może też kiedyś przypadkowo lub celowo strzelić do ludzi. Oficjalnie jednak panuje zmowa milczenia. Nikt do tej pory nie złożył zawiadomienia na policję w tej sprawie. Pierwszy odważył się na to w ubiegły piątek Pan Adam, w którego wydarzenia z soboty 19 listopada uderzyły najbardziej.

Pokrzywdzony złożył oficjalne zawiadomienie. Są wykonywane czynności w celu ustalenia sprawcy tego zdarzenia – poinformował nas oficer prasowy trzebnickiej policji, Piotr Dwojak oraz dodał: –Pismo Polskiego Związku Łowieckiego zostało do nas wysłane za pośrednictwem prokuratury. Jest dołączone do postępowania przygotowawczego, które jest prowadzone w tej sprawie.

Warto zaznaczyć, że to nie pierwsze tego typu wypadki we wspomnianym regionie powiatu trzebnickiego. Podobną historię opisywaliśmy już w 2012 roku, kiedy to w Miłonowicach został także zastrzelony pies. Według relacji właściciela, jego zwłoki zostały po zabiciu ukryte w polu kukurydzy.

Ponawiamy także apel do wszystkich, którzy mogą pomóc w znalezieniu sprawcy, o informowanie redakcji gazety lub policji w razie pojawienia się jakichkolwiek nowych informacji.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here