Trzebnickim „stawom” daleko do ideału

441

Było pięknie i estetycznie. Stworzono miejsce, które miało wpływać na hart ducha i ciała. Niestety dość szybko okazało się, że kultura osobista i poszanowanie mienia publicznego osób korzystających z atrakcji w lesie i jego okolicach, pozostawia wiele do życzenia.

Przypomnijmy, że blisko 6 lata temu wykonane zostały prace rewitalizacyjne w lesie bukowym i przy trzebnickich stawach. Wtedy to wykonawca wytyczył i utwardził ścieżki dla spacerowiczów. W wyznaczonych miejscach postawione zostały ławki, kosze na śmieci, stojaki na rowery, a także tablice informacyjnie. Przed wejściem głównym postawiono okazałą bramę wejściową, przy trzecim stawie wybudowano tzw. ścieżkę zdrowia – specjalnie ułożoną drewnianą konstrukcję, służącą jako miejsce do spędzania aktywnego wypoczynku. Tam właśnie wytyczono miejsce do grillowania, gdzie do dyspozycji biwakowiczów dostępnych było również kilka zadaszonych miejsc wraz z ławami. Tuż przy bramie wejściowej, zbudowano schody, które prowadzą na przygotowany teren do odpoczynku. Koszt poniesiony na stworzenie tego miejsca to blisko 400 tysięcy złotych.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY PO ZALOGOWANIU.

REJESTRACJA

2 KOMENTARZY

  1. Co się dziwić buractwo wyrasta z gównażerii w Trzebnicy.
    Dewastują, śmiecą słonecznikiem, butelki wyrzucają za siebie choć kosz jest ze 2 metry dalej. Chodzą do parków lub na „tipi” w lesie pić alkohol bo w domu się wstydzą a w lokalu o złotówkę za drogie. Mało tego – dorośli idą w ich ślady i nie posprzątają po swoich psach – więc podwórka, trawniki a nawet chodniki zasrane tak mocno że już po trawie człowiek się boi przejść a co dopiero puścić swojego czworonoga.
    I na nic wykłady w szkołach. Na szczęście mamy policję która coś tam robi, strażników którzy walą mandatami i monitoring który wszystko nagrywa. Walka trwa z buractwem. I dobrze – niech płacą za szkody !

  2. Inna sprawa, że prócz szkód, wiele do życzenia pozostawiała jakość zakupionych i zamontowanych urządzeń. Kłody użyte do budowy już po dwóch sezonach były spróchniałe. Gmina nie kwapiła się do zadbania o usuwanie bieżących usterek i należytą konserwację. Teraz to miejsce zwyczajnie straszy, a burmistrz dalej nic nie robi, żeby przywrócić stawom należyty, reprezentacyjny charakter, a ludziom miejsce do ćwiczenia na świeżym powietrzu. Utrzymuje straż miejską, montuje kamery gdzie popadnie, ale czemu to służy, kiedy jest jak było i pewnie dalej tak będzie. Potrzeba osoby ze świeżym spojrzeniem na stanowisku burmistrza, nie „akcji inwestycyjnych”, po których szybko pozostaje wspomnienie i … propaganda w lokalnej prasie samorządowej.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here