Nikt nie pomyślał o niepełnosprawnych?

326

Trzebniczanin (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) jest po skomplikowanych operacjach nóg, chodzi o dwóch kulach, ma ogromne problemy z przemieszczaniem się, zwykle parkuje na miejscach dla osób niepełnosprawnych, ma odpowiednią legitymację. Jak wszyscy chciał odwiedzić groby bliskich w Dniu Wszystkich Świętych.

Pod cmentarzem przy ul. Prusickiej był wielki tłok. Jednak kiedy tam podjechałem, zauważyłem komendanta Straży Miejskiej w Trzebnicy. Pokazał mi, żebym chwilę poczekał i kiedy tylko jeden z kierowców odjechał spod bramy, od razu mnie pokierował na wolne miejsce. To było miłe i bardzo mi pomogło – mówi trzebniczanin.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY PO ZALOGOWANIU.

REJESTRACJA

Po tym, jak odwiedził groby bliskich na cmentarzu przy ul. Prusickiej, pojechał na spokojną. Tam wszystkie miejsca parkingowe były zajęte. Samochody zaparkowane były nawet w bocznych uliczkach, a trzebniczanin nie dałby rady przejść długiego odcinka, z wielkim trudem porusza się o kulach. Wypatrzył miejsce przy wjeździe na cmentarz, tuż obok były stoiska z kwiatami.

Kiedy znalazłem miejsce przy bramie wjazdowej, Strażnik Miejski kazał mi odjechać. Po prostu mnie wygonił na parking. Objechałem cmentarz kilka razu, w końcu zatrzymałem się przy parkingu, ale tam nie było żadnego wolnego miejsca, nie znalazłem oznaczeń dla osób niepełnosprawnych. Zbulwersowało mnie to, bo młody strażnik miejski wypędził mnie spod bramy, a nigdzie nie było miejsc dla osób niepełnosprawnych. A przecież chwilę wcześniej sam komendant mi pomógł – mówi trzebniczanin i dodaje, że osoby kalekie ciągle są pomijane i zapomina się o nich. Jak mówi, w dniu Wszystkich Świętych nie mógł odwiedzić grobów bliskich na cmentarzu przy ul.Spokojnej, bo musiałby pokonać odległość około pół kilometra. Poczekał w aucie aż jego żona zapali znicze i wrócili do domu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here