Co się dzieje w Domu Dziecka? Wulgaryzmy, brak zasad i … jedzenia

3487

Roberta Korytkowskiego zastaliśmy w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Kiedy powiedzieliśmy, że chcielibyśmy uzyskać komentarz do zarzutów, jakie pod jego adresem, w obecności kontrolerów sformowała obecna dyrektor, odpowiedział, że 2 lipca przesłał do niej pismo, w którym domagał się sprostowania informacji. Obiecał, że pismo prześle także nam, abyśmy mogli zestawić je na naszej stronie internetowej z raportem pokontrolnym. Zamiast tego przesłał jednak oświadczenie: „Co do pytań stawianych a dotyczących funkcjonowania Domu Dziecka za okres w którym byłem Dyrektorem w/w Domu ponownie informuję, iż praca w jednostkach pomocy społecznej wymaga szczególnej wrażliwości i komentowanie jej w środkach masowego przekazu jest bardzo szkodliwe zarówno dla beneficjentów jak i pracowników sektora pomocy społecznej. Mając to na uwadze, po raz kolejny informuję, iż na wszelkiego rodzaju pytania związane z pracą w w/w jednostkach odpowiadam przełożonym oraz organom sprawującym nadzór nad działalnością jednostki”.Zapytaliśmy dlaczego nie chce udostępnić pisma o którym wspomniał, odpisał, że nie może go wysłać.„Złamałbym zasadę, którą się kieruję od samego początku mojej pracy zawodowej. Pismo wysłałem do pani dyrektor 2 sierpnia, a do wiadomości dostali: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich, MRPiPS, Dolnośląski Urząd Wojewódzki oraz PCPR w Trzebnicy” – napisał i dodał, że chce zaznaczyć, iż poprzedni dyrektor Domu Dziecka, pan Bogdan Sapkowski nie został zwolniony dyscyplinarnie.W poprzedni piątek udało się nam dodzwonić do Renaty Milczanowskiej. Obecna dyrektor przyznała, że w godzinach dopołudniowych pracuje w szkole w Wołowie, ale nie ma to wpływu na jej pracę w Domu Dziecka, ponieważ w takiej placówce praca odbywa się przez całą dobę. Mówiła także, że nie chce oceniać poprzedniego dyrektora, ale na podstawie dokumentów, twierdzi, że popełniono błędy w gospodarce finansowej i przez to ma teraz problemy z zapewnieniem dzieciom zajęć pozalekcyjnych. Dodała także, że musiała zakupić dwa komputery, bo były one potrzebne dzieciom do odrabiania lekcji. Dodała, że zastanawia się, czy weźmie udział w konkursie na dyrektora placówki. Udzieliła jeszcze wielu innych informacji i poprosiła o autoryzację tekstu. Po przesłaniu tekstu mailowo poinformowała nas, że nie zgadza się na jego publikację. Zarzuciła, że „znajduje się w nim wiele nieścisłości oraz sformowań, których nie użyłam. Udzieliłam Pani krótkiej telefonicznej informacji, a nie wywiadu”. Poprosiliśmy zatem o naniesienie poprawek, a kiedy nie otrzymaliśmy odpowiedzi o pilny kontakt. Mimo kilkudziesięciu prób „złapania” pani dyrektor w placówce, nie udało się nam z nią ponownie skontaktować.

 

 

[/loggedin]

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here