Co się dzieje w Domu Dziecka? Wulgaryzmy, brak zasad i … jedzenia

3489
Raport kontrolerów wojewody jest druzgocący

Jutro, na komisji Rady Powiatu radni mają omawiać sytuację, jaką opisali kontrolerzy wojewody, podczas sprawdzania domu dziecka wiosną tego roku. Poniżej przedstawiamy artykuł, który został opublikowany po tym, jak dotarliśmy do wyników kontroli. Zamieszczamy również pełny tekst raportu, a także to, jak ustosunkowali się do niego dyrektorzy.
Kolejny raz kontrolerzy z wydziału polityki społecznej Urzędu Wojewódzkiego odwiedzili obornicki Dom Dziecka. W raporcie pokontrolnym są druzgocące uwagi: wobec wychowanków miała być stosowana przemoc w postaci krzyku i popychania, wulgaryzmów, wychowankowie nie chodzili do szkoły, a mimo tego otrzymywali nagrody, na które placówki nie było stać.

Z raportu pokontrolnego wynika, że pomiędzy 5 maja a 7 czerwca 2016 roku Urząd wojewódzki otrzymał informacje o rzekomych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Domu Dziecka w Obornikach Śląskich. Informacje te miały pochodzić od Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w Warszawie. W związku z tym, do Domu Dziecka, w połowie czerwca zostali wysłani przez wojewodę kontrolerzy.
Podczas badania sytuacji urzędnicy stwierdzili, że starosta trzebnicki Waldemar Wysocki, wyraził zgodę, dopiero co powołanej dyrektor, Renacie Milczanowskiej na pracę w placówce w… godzinach popołudniowych, na okres od 11 kwietnia do 24 czerwca. Kontrolerzy zauważyli także, że niekiedy zdarzało się, że zamiast dwóch wychowawców, w nocy, w placówce był tylko jeden. Kontrolerzy przeprowadzili ankietę, z której wynikało, że część podopiecznych doświadczała wulgaryzmów, a także popychania przez wychowawców.

CAŁY TEKST DOSTĘPNY PO ZALOGOWANIU.

REJESTRACJA

„Wyniki ankiety wskazują, że w Domu Dziecka zdarzały się sytuacje trudne i konfliktowe, w których wychowawcy przekraczali swoje kompetencje i reagowali w sposób nieodpowiedni” – czytamy w raporcie. W wystąpieniu pokontrolnym znalazł się również fragment:

„Z chwilą objęcia obowiązków dyrektora pani Renata Milczanowska stwierdziła, że w Placówce nie obowiązują żadne zasady, reguły i normy funkcjonowania i zachowania wychowanków. Podejmując wspólnie z pracownikami i wychowankami próby ustalenia jakichkolwiek zasad i norm spotkała się ze stwierdzeniem, że „rządzą tutaj zasady Roberta”. Były dyrektor Robert Korytkowski wprowadził zasadę zwracania się per „ty” do wszystkich pracowników i dyrektora, co nie znajduje żadnego uzasadnienia w realizacji procesu wychowawczego. Pan dyrektor gratyfikował wychowanków wspólnymi wyjazdami na basen, do sauny, na mecze i do galerii handlowych, mimo iż wielu z nich nie realizowało obowiązku szkolnego oraz nie przestrzegało jakichkolwiek obowiązków wynikających z faktu zamieszkiwania w Placówce. W tym okresie wychowankowie mieli kupowaną drogą markową odzież oraz uczestniczyli w wyjazdach na mecze i turnieje, których koszty znacznie przewyższały możliwości finansowe placówki”.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here