Korupcja, nepotyzm czy niegospodarność – co ukrywają urzędnicy?

870

Prowadzi je i udostępnia coraz więcej gmin w Polsce. Jako pierwszy opublikował go na swojej stronie internetowej warszawski ratusz, po przegranym sporze sądowym. Pionierem w naszym powiecie jest gmina Zawonia, która, jako pierwsza ujawniła dane za pierwsze półrocze 2016 roku. Tymczasem gmina Trzebnica odmawia dostępu do informacji. O co chodzi? O rejestr umów cywilnoprawnych, czyli informacje, z kim, kiedy i za ile taka czy inna gmina zawarła umowy.

Czym jest rejestr umów cywilnoprawnych? Niczym więcej jak listą podmiotów, z którymi dana gmina zawierała umowy. Powinny się w nim znaleźć dane kontrahenta, wartość i przedmiot umowy. Te dane powinny być jawne, dostępne dla każdego obywatela, albowiem jednostki samorządowe, podpisując taką czy inna umowę, wydają pieniądze podatników. Jak się jednak okazuje, Gmina Trzebnica za wszelką cenę broni dostępu do tych danych. Czy słusznie?

W kwietniu zwróciliśmy się do burmistrza Trzebnicy z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Chcieliśmy się zapoznać z rejestrem umów, które Gmina Trzebnica zawarła w roku 2014, 2015 i 2016. Burmistrz tradycyjnie odmówił, tłumacząc się ochroną danych osobowych swoich kontrahentów i wydał w tej sprawie decyzję.

Nie daliśmy za wygraną i złożyliśmy odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego we Wrocławiu, które… przyznało nam rację, w całości uchyliło decyzję burmistrza i umorzyło postępowanie.

Sąd Najwyższy mówi jasno: (sygn. I CSK 190/12): ochrona danych osobowych nie obejmuje imion i nazwisk osób zawierających umowy cywilnoprawne z jednostkami samorządu terytorialnego. W przeciwnym razie cała konstrukcja dostępu do informacji publicznej nie miałaby sensu. A właśnie takie tłumaczenie w odmowie przyjął burmistrz.

Również ustawa o finansach publicznych gwarantuje dostęp do informacji o sposobie gospodarowania zasobami publicznymi, co zapewnia jawność i przejrzystość ich gromadzenia i wydawania, a także ma przeciwdziałać patologiom życia publicznego, takim jak korupcja i nepotyzm.

SKO stwierdził, że burmistrz niezasadnie odmówił udostępnienia żądanej informacji publicznej.

Coraz więcej jednostek samorządowych ujawnia rejestry umów. Prowadzi je m.in. Szczecin, Gliwice, Koszalin, Warszawa, Wrocław i wiele innych miast i gmin. Dlaczego? To oczywiste: uczciwy nie ma nic do ukrycia, jeśli zatem samorządy działają uczciwie i zgodnie z prawem, nie mają powodu, aby ukrywać z kim, kiedy i za ile podpisują umowy. Dlaczego zatem trzebniccy urzędnicy tak zaciekle bronią dostępu do informacji, która powinna być jawna i dostępna dla każdego obywatela? Czy Gmina Trzebnica ma coś do ukrycia?

Poniżej publikujemy stanowisko SKO, które uchyliło decyzję burmistrza:

sko_str1

sko_str2

sko_str3

sko_str4

3 KOMENTARZY

  1. Brawo Panie Długosz…tak trzeba. Takie dane trzeba wyciągac z każdej małej gminy, bo to wszystko farsa jest w tych gminach. Ja niebawem wystąpię do Wiszni Małej o dakie informacje, bo ta gmina też pozostawia wiele do życzenia. Jeszcze raz BRAWOOOOO

  2. Przyłączam się do gratulacji. Smutny to obraz, gdy władza wykonawcza ze sztabem prawników próbuje przechytrzyć mieszkańców wydając decyzje stojące w sprzeczności z prawem. Świadczy to o ignorancji albo marnych kompetencjach.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here