Władza szykanuje dziennikarzy

200

Pranie brudnych pieniędzy, przekręty przy przetargach, wyłudzenia, czy „lewe” recepty. Największe dziennikarskie pismo branżowe Press, opisało dziennikarzy, którzy nie boją się poruszać tematów trudnych, często niewygodnych dla lokalnej władzy. Wśród nich znalazł się również dziennikarz NOWej gazety, Daniel Długosz.

Miesięcznik PRESS przypomniał głośną sprawę, o której
pisaliśmy w 2014 roku.

Burmistrz Trzebnicy kupił dom od kobiety, która znajdowała się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej. Zakup nie był ujęty w oświadczeniu majątkowym, bo burmistrz w grudniu dom podarował synowi. Ten później sprzedał go z dużym zyskiem. Podczas rozprawy sadowej właścicielka domu mówiła, że burmistrz obiecał jej mieszkanie lokatorskie, którego oczywiście nigdy nie dostała.

Za ten tekst Daniel Długosz otrzymał nagrodę w ogólnopolskim konkursie Local Press 2014 w kategorii dziennikarstwo śledcze i interwencyjne.

Jaki był efekt tej i innych wcześniejszych publikacji na różne kontrowersyjne tematy?

Gmina wycofała się z publikacji w NOWej ogłoszeń, burmistrz utrudnił nam również dostęp do wszelkich, nawet najprostszych informacji. Na jego polecenie żaden urzędnik nie może z nami rozmawiać, dotyczy to również innych jednostek samorządowych, nie tylko Urzędu Miejskiego. Często, aby zdobyć potrzebne nam informacje dzwonimy, podając się za osoby prywatne – wtedy odpowiedź dostajemy natychmiast. Oczywiście tylko w błahych sprawach bo, przy panującej w Trzebnicy zmowie milczenia, trudno byłoby uwierzyć, że zwykły mieszkaniec chciałby poznać np. szczegóły przetargu. Odpowiedzi na nasze wnioski gmina przysyła po 14 dniach. Niby zgodnie z prawem, ale… wszystkim innym gminom naszego powiatu dziwnym trafem udaje się ta sztuka dużo szybciej. W dodatku zazwyczaj i tak są to odpowiedzi niepełne, albo wręcz dostajemy odmowę, a gmina żąda od nas wykazania „ważnego interesu publicznego”.

Jak opisuje Press, nie tylko nasza redakcja ma problemy z władzą.

Lokalni włodarze utrudniają życie dziennikarzom z całej Polski. Po tekstach Pawła Pełki w „Tygodniku Podhalańskim”, urzędnicy przestali z nim rozmawiać.

Urząd Miasta w Szczytnie ukarał gazetę „Kurek Mazurski” wycofaniem swoich ogłoszeń, bo dziennikarze skrytykowali prywatyzację lokali komunalnych.

Z drugiej strony – ujawnianie nieprawidłowości, zwłaszcza wśród władzy, jest naszym obowiązkiem.

Dziennikarstwo śledcze
przynosi efekty
– taka jest jego rola.

Zdarza się, że po artykułach śledczych urzędnicy zostają zwolnieni, włodarze tracą stołki, albo sami rezygnują.

Wiadomo, każdy polityk chciałby, aby prasa pisała o nim i jego dokonaniach w samych superlatywach. Tak się jednak nie da. No, chyba, że jest to gazeta samorządowa, taka jak Panorama Trzebnicka.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here