Jak skuteczniej kontrolować głód i apetyt na niezdrowe pokarmy?

169

Kto z nas nie chciał kiedyś zastosować diety i osiągać wymarzonej sylwetki? I kto nie borykał się z problemem powracającej ochoty na zjedzenie czegoś? 

Nasze ciało jest niestety tak zaprogramowane, że jedzenie uznaje za przyjemność i konieczność, nawet wtedy, kiedy mamy już na sobie kilka zbędnych kilogramów. Gromadzenie tłuszczu uznaje za naturalną opcję „na wszelki wypadek”, a na widok pokarmu reaguje bardzo emocjonalnie. W mózgu osoby walczącej z własnymi żądzami neurolodzy obserwują istną burzę aktywności – pierwszy działa układ gorący, czyli emocjonalna i nieco prymitywna część naszego ja. Potem głos ma układ chłodny- ten odpowiedzialny za analizę wszystkich za i przeciw. I czasem niestety tak bywa, że ten pierwszy ma większą siłę przebicia. Sięgamy po coś niezdrowego, choć wiemy, że nie powinniśmy. Pokusa jest zbyt silna.

Ten artykuł kieruję do osób, które mają problem z utrzymaniem postanowień, ponieważ sam wiem, jakie to bywa męczące.

Zawarte poniżej porady pomogą wam się kontrolować.

Jedz z głową

Może zabrzmi to dziwnie, ale żeby nie jeść, trzeba najpierw zjeść. Klucz do sukcesu tkwi w tym, żeby wiedzieć, co jeść. Przypuśćmy, że jesteś głodny/a od samego rana i nagle, w porze popołudniowej mijasz piekarnię, z której unosi się tak słodki zapach, że nie wytrzymujesz i biegniesz po pączka. Na takie ewentualności trzeba być gotowym. Zaleca się spożywanie koktajli białkowych – zakup w sklepie sportowym jakiś koncentrat proteinowy i rób sobie szejki na wodzie bądź mleku roślinnym (większość jest niskokaloryczna, a przy tym dość dobra, by nie pić swojej porcji białka z obrzydzeniem). W chwilach kryzysu pij szejka. Białko bardzo syci, ale nie ma prawa tuczyć. Pozwoli lepiej hamować instynkty. Od ciebie zależy, jakie białko wybierzesz – jedni mówią, że lepsze jest serwatkowe, bo ma bogatszy skład, inni, że roślinne, bo nie zakwasza. Osobiście najbardziej lubię ryżowe, gdyż nie ma, tak jak zwierzęce, zwierzęcych hormonów anabolicznych, których działanie na człowieka jest jeszcze nie do końca znane. Czyli po prostu stawiam na czystość. Opcja bezsmakowa nadaje się do mieszania z sokami owocowymi (niesłodzonymi!), a wersje smakowe są idealne nawet w połączeniu z wodą.

Serdecznie polecam białko, ponieważ mi pomagało wyjść
z twarzą z wielu sytuacji.

Drugą szalenie istotną substancją jest błonnik. Nie łudź się, że ten w tabletkach coś ci da, bo jest go zwyczajnie za mało. Najlepszy jest taki do rozpuszczania w wodzie. Pęcznieje w żołądku, tworząc żelową otoczkę, która, nie dość, że sprawia wrażenie sytości, zapobiega wrzodom i zgadze, zmniejsza wchłanianie tłuszczy i obniża ciśnienie, to jeszcze przyśpiesza pracę jelit! Nic tylko korzystać. Po trzecie, warto mieć na czarną godzinę przy sobie jakąś niskokaloryczną przekąskę, ale gdzieś schowaną, by nie kusiła. Idealne są wafle ryżowe, słonecznik i wszelkie nasiona i orzechy (nie przejmuj się tym, że mają sporo tłuszczu. Budowa orzecha/ nasionka cechuje się tym, że tłuszcz jest zamknięty w komórkach, które w większości nie pękają, co uniemożliwia jego wchłonięcie). I jeszcze jedno – nie wierz w to, że musisz jeść pięć małych posiłków dziennie! Większość osób je w ten sposób więcej, bo zwyczajnie nie czuje tej pożądanej przez mózg sytości, która pojawiłaby się, gdyby dana osoba zjadła 3 adekwatnie większe dania. Nie daj się także omotać zapewnieniom, że któtkotrwały głód i duże porcje zwalniają metabolizm – wykonywano serię eksperymentów i nie zauważono żadnego znaczącego spowolnienia nawet po dobie bez pokarmu, więc kolejny mit można włożyć do kosza.

Oczywiście nie zalecam
głodzenia się,

bo więcej na tym tracimy (w większości przypadków), niż zyskujemy. Chodzi mi o to, że samym przejmowaniem się o swój metabolizm prędzej go zwolnisz, niż niejedzeniem. Więc się nie martw i jedz, kiedy chcesz, ale z głową!

Zastosuj kilka trików

Po pierwsze zaleca się każdy kęs przeżuwać 40 razy. Tak wiem – większość osób to zaleca, a i tak nikt tego nie robi. Od dziś z tym koniec. Masz to zrobić i już! Zmuś się, uczyń z tego nawyk, a po kilkudziesięciu dniach (zależy, jak szybko się przyzwyczajasz) wejdzie ci to w krew i to polubisz, bo zobaczysz korzyści. Po pierwsze aspekt fizyczny – mocniej rozdrobiony pokarm szybciej przez nas przelatuje, więc nie musi zalegać, gnić, ani wydzielać toksyn. Dodatkowo żołądek oszczędza sobie pracy i nie będziesz odczuwać ciężkości po posiłku. Jej miejsce zajmie przyzwoita sytość. Takie długie żucie zajmuje też na ogół więcej czasu, więc mózg dostanie sygnał o sytości, kiedy jeszcze będziesz w połowie drogi do skonsumowania całości, co nie miałoby miejsca, gdybyś nagle wrzucił/a wszytko w siebie bez przegryzania. No i jeszcze jedno – takie żucie męczy. Masz szansę na to, że szybko się znudzisz i przestaniesz jeść. Teraz aspekt psychiczny – żucie i rytuał staje się pewnego rodzaju mantrą, świętym obrządkiem, tradycją. Jeżeli będziesz podchodzić w ten sposób do posiłku, wyrobisz sobie nawyk doceniania pokarmu i nawet rzeczy, które być może kiedyś były przeciętne, zaczną ci smakować. Po prostu zaczniesz dostrzegać inną stronę jedzenia – głębszą. Jedzenie nie będzie prymitywną, szybką, bezmózgą próbą naładowania się byle czym, a stanie się istotnym elementem, na który zwrócisz swoją uwagę, co pozwoli ci kontrolować cały proces konsumpcji.

Kolejny przydatny patent – wąchaj czarny pieprz albo jabłka. Nie wiadomo jak to do końca działa, ale działa. Olejki eteryczne w nich zawarte zwiększają siłę woli. A ta zawsze jest przydatna. Inny sposób – po przebudzeniu się wypij dwie szklanki zimnej wody z cytryną. Woda w pewien sposób cię napełni, a poza tym, jak wiadomo, dobre nawodnienie to wielki krok do dobrego zdrowia. Cytryna odkwasza organizm (sama w sobie jest kwaśna, ale paradoksalnie po strawieniu ma odczyn zasadowy i zapobiega tak niechcianemu zakwaszeniu). Możesz też, gdy najdzie cię ochota na coś do jedzenia, żuć goździki. Ich smak jest naprawdę niesamowicie niesympatyczny, więc lepiej ich nie przegryzaj od razu. Olejek eteryczny, tak czy siak, z czasem się uwolni, więc poczujesz tę moc. Wbrew pozorom do tego smaku da się przyzwyczaić, a nawet go polubić. Rzucie stanie się nawykiem, który w pewien sposób odciągnie cię od jedzenia. Niektórzy polecają gumy do żucia, jednakowoż nie zapominajmy, że są nafaszerowane sztucznym słodzikiem, który oszukuje mózg. Twój ośrodek smaku czuje słodycz, więc ciało spodziewa się kalorii, ale ich nie ma, bo sztuczne słodziki nie mają wartości energetycznej, co prowadzi do jeszcze większego zwiększenia apetytu! Tak więc goździki będą najlepsze, tym bardziej że nic nie zapobiega próchnicy i nie zabija bakterii lepiej. Być może dobry rezultat da mycie zębów – kiedy już je umyliśmy, aż szkoda zabrudzić! Tylko zakup proszę pastę bez fluoru, bo, mimo iż niewiarygodnie mało się o tym otwarcie mówi, fluor powoduje skamienienie szyszynki. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „fluor a szyszynka”, aby się przekonać, o czym mówię. Więc osobiście dużo lepiej się czuję z pastą bez fluoru lub z naturalną jego formą.

Naucz się uzupełniać bak silnej woli

Kolejna rzecz, o której nieczęsto się mówi, a wielka szkoda, bo gdyby bardziej uświadomić społeczeństwo o tym, jak działa silna wola, większość z nas dużo łatwiej radziłaby sobie z wyzwaniami. Otóż regułka jest prosta – wyobraź sobie swoje pokłady siły woli jako paliwo, które znajduje się w baku o określonej pojemności. Każde wyzwanie zużywa twój zapas paliwa, więc nic dziwnego, że każdy kiedyś się może złamać. Wystarczy zaniedbać regenerację i mieć ciężki dzień, a wieczorem masz jak w banku, że coś pójdzie nie tak, bo jedziesz na oparach sił mentalnych. Co ciekawe, bak można powiększać, stopniowo i powoli, ale właśnie

regularne opieranie się wyzwaniom czyni go bardziej pojemnym.

Jednak najistotniejszą kwestią jest uzupełnianie zapasów „benzyny” na bieżąco. Jak to się odbywa? Przez regenerację organizmu. Nic tak dobrze nie działa, nic tak nie odnawia sił mentalnych, nic nie ma takiej wartości dla psychiki człowieka jak… sen. To właśnie podczas snu następuje absolutna regeneracja. Wysypiaj się, ile możesz.

Zasługujesz na 8 godzin odpoczynku po ciężkim dniu, aczkolwiek, jeżeli chcesz, pośpij nawet 9.

Da ci to pewność, że resztę dnia spędzisz jakoś sensownie. Drugim istotnym wsparciem jest medytacja – doskonała technika relaksacji obniżająca poziom hormonów stresu. Kortyzol (bo tak właśnie się zwie hormon odpowiedzialny za napięcie psychiczne) jest przeciwnikiem hormonów szczęścia (endorfin), a także hormonu pewności siebie (testosteronu). Dobrze by było więc zachować stosunkowo niski poziom stresu, a jeżeli już się czymś stresujesz,

zniweluj ten stres
poprzez medytację, albo sport.

W pierwszym przypadku masz absolutnie same korzyści, bo udowodniono, że nawet 30 minut medytacji z kontrolowaniem oddechu (po prostu głębokie oddychanie przeponą) spowalnia skracanie się telomerów. Wiesz, czym są telomery? To cząstki DNA odpowiedzialne za podział. Z wiekiem mamy coraz krótsze i dlatego się starzejemy. Do tego medytacja podnosi poziom hormonu miłości – oksytocyny, która pozwala czuć ten wielki i mistyczny „sens”, a także widzieć świat oczami optymisty. Inne wsparcie w walce o zapas siły woli to wszelakie techniki relaksacyjne, począwszy od samodzielnego masażu łydek czy stóp, poprzez jogę, czy zwyczajne ćwiczenia rozciągające, a na gorących kąpielach skończywszy. Możesz też oddać się lekturze dobrej książki czy obejrzeć film – wszystko, co jakoś cię odciąga od „teraz” i stanowi rozweselacz, daje wymierny efekt w postaci regeneracji umysłu. Więc korzystaj z wszystkich technik odprężania się, jakie znasz, o ile masz wolny czas. I o ile odprężające nie jest dla ciebie strzelanie do ludzi z procy….

Jeżeli czujesz, że zasługujesz na chwilę dla siebie, masz do tego pełne prawo.

Masz wszelkie podstawy do tego, by dać sobie chwilę spokoju, zwłaszcza jeżeli żyjesz intensywnie i napotykasz dużo problemów, które musisz pokonywać.

Nie warto się śpieszyć.

Usiądź i odetchnij, bo w tym wyścigu szczurów wygrywa ten, kto wie, kiedy warto zrobić małą przerwę w biegu na odnowę sił.

Poradę poleca serwis gdzie-taniej.pl

SPONSOROWANE

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here