Diagnoza jak wyrok

486

Jej życie było poukładane: ma dwójkę dzieci, prowadziła własny interes – sklep. Teraz ludzie odwracają się od niej, bo się boją. Nikt nie chce dać jej pracy, nie ma z czego żyć. Czuje się coraz gorzej, a na leczenie trzeba czekać.

Chciała uratować życie innym, dowiedziała się o chorobie

Wiadomość o tym, że pani Ewa jest poważnie chora przyszła bardzo niespodziewanie. – Córka namówiła mnie, żebym oddała krew. Dawny dyrektor jej szkoły zachorował na raka krwi. Byłam szczęśliwa, że zrobiłam coś dobrego. Poszłam na akcję krwiodawstwa. Po trzech tygodniach zostałam wezwana do punktu krwiodawstwa i lekarz poinformował mnie, że mam zapalenie wątroby typu c. To był dla mnie szok, bo przecież regularnie się badałam, wszystko było dobrze. Lekarka pocieszała mnie, że to nie wyrok śmierci. Że jeszcze 10 lat wcześniej było inaczej, ale teraz medycyna się rozwinęła … że są nowe metody… że przez to, że oddawałam krew będę leczona łatwiej i szybciej – mówi Ewa Kurek i dodaje, że tak jednak nie było. Zrobiono jej badania i okazało się, że ma już początki zwłóknienia wątroby.- Zwłóknienie to takie jakby blizny na wątrobie, przez które organ przestaje działać. A niesprawna wątroba potrafi wydzielać toksyny do mózgu, zatruwa go, co może skończyć się upośledzeniem. Wszyscy lekarze mówili mi, że trzeba działać jak najszybciej. Jednak na jednej z konsultacji medyk powiedział mi, że jestem młoda i w moim wieku to się odprowadza składki na starsze osoby, a nie korzysta z pomocy – mówi z żalem pani Ewa.

Życie przewróciło się do góry nogami

Młoda kobieta, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci już i tak była w trudnej sytuacji życiowej. Ze wszystkim musiała sobie radzić sama, bo rozstała się z mężem. Od niego nie ma żadnej pomocy. Mieszka w tej samej miejscowości, ale został pozbawiony praw rodzicielskich. On nawet nie interesuje się dziećmi. Wiadomość o chorobie spadła na nią jak grom z jasnego nieba.

O tym jak wygląda życie pani Ewy, jaką ma szansę na leczenie i jak traktują ją inni ludzie przeczytacie w aktualnym wydaniu papierowym lub kupując e-wydanie tutaj.

1 KOMENTARZ

  1. Nie wiem ile prawdy jest w artykule o tej Pani, ale HCV to istotnie nie wyrok śmierci. Wiem coś o tym, bo żyję z osobą zakażoną. Co do traktowania przez lekarzy – no cóż takich osób jak Pani są tysiące. Pieniędzy starcza tylko na leczenia pacjentów pilnych (w zaawansowanym stadium włóknienia lub z marskością wątroby) i niewielki procent przypadków nie pilnych. Proszę odwiedzić stronę http://noweleki.hepatitisc.pl/ – jest tam wiele przydatnych informacji jak i forum na którym są osoby bardzo chętnie służą pomocą. Pozdrawiam

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here