Pan Leon poruszył serca naszych czytelników

590
Konserwy, kasze, ryż, suche wędliny i herbaty, a także 100 zł zawieźliśmy do pana Leona.

Przypomnijmy, że pan Leon mieszkał kiedyś w mieszkaniu w Rynku, ale jego życie potoczyło się tak, że od kilku lat mieszka w altance.

Po naszym artykule rozdzwonił się telefon, wielu ludzi chciało pomóc. Pan Tadeusz z Trzebnicy przekazał dla pana Leona 100 zł, zadzwoniła też pani, która zaoferowała, że jej mąż mógłby podłączyć prąd o ile jest tylko taka możliwość. Pracownicy naszej redakcji przynieśli żywność i ciepłe ubrania. Wczoraj odwiedziliśmy pana Leona, który nie krył wzruszenia.
Bardzo dziękuję. Tego jedzenia będę miał chyba na miesiąc. Dziękuję też za pieniądze, bo to bardzo duża kwota. Szkoda, że nie wiem, kto mi je podarował, bo mógłbym mu się odwdzięczyć, może coś zrobić. Dziękuję. Dobro wraca. Ja też jak mogłem to w stanie wojennym pomagałem innym ludziom – mówił mężczyzna, który właśnie wyruszał z domu, żeby zbierać nasiona cisu, bo już dzwonili do niego z firmy, że chętnie przyjmą więcej.
Pan Leon kupił ostatnio 2 kubiki drewna opałowego na zimę i jak przyznał, nie miał już co jeść. W dodatku windykatorzy upominają się o niespłacony dług.

Pytaliście nas Państwo jak można pomóc.

Może znalazłaby się osoba, która podpowiedziałaby mężczyźnie czy i w jakich ratach musi spłacać stare zadłużenie? Może ktoś mógłby mu zaoferować opał lub jedzenie przed świętami?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here