Nie jestem lumpem

5750
Zima zapasem. Pan Leon kupił styropian i kleje. Ociepla domek. Mówi, że wytrzyma mrozy. W pokoju ma piec, który kupił za 600 zł.
Zima zapasem. Pan Leon kupił styropian i kleje. Ociepla domek. Mówi, że wytrzyma mrozy. W pokoju ma piec, który kupił za 600 zł.

Córka mieszka niedaleko

Pan Leon ma córkę, ale nie może do niej pójść. Ona ma ośmioro dzieci. Mieszka w małym mieszkanku w Miliczu. – Wnuki mam już duże, też potrzebują trochę miejsca dla siebie. Wolę być tutaj.

Kiedyś życie pana Leona wyglądało zupełnie inaczej. Miał dom, rodzinę, pieniądze i pracę którą kochał.

Za komuny mieliśmy się świetnie. Razem z żoną odbudowywaliśmy sady na całym Dolnym Śląsku. Mieliśmy czereśnie, wiśnie, brzoskwinie i morele. Potem przez żonę musiałem wszystko sprzedać… Nasze mieszkanie był bardzo ładne. Mieszkaliśmy w Rynku… – wspomina mężczyzna.

Pomoc mu się nie należy

Mężczyzna jest bardzo zaradny, ale żyje bardzo skromnie. – Mam rentę, niedużą, 750 zł, ale zachorowałem na serce i teraz będę się starał się o większe pieniądze, bo mogę dostać pierwszą grupę inwalidzką. Większości pieniędzy wydaję na leki – mówi pan i otwiera szafkę pełną różnych pigułek. Pokazuje te najdroższe, na serce. Leki zawsze kupuje na zapas, żeby mu nie zabrakło. Nie trzyma pieniędzy w domu. Kiedy na coś potrzebuje wypłaca z banku, a w sklepach i aptekach płaci kartą. Oprócz leków ma też inne wydatki.

Kiedy zmarła moja żona zaufałem kobiecie. Poprosiła mnie, żebym wziął dla niej pożyczkę. Tylko 3 tys. zł. Wziąłem, a ona miała spłacać. Teraz ja zostałem z długiem. Najgorsze jest to, że kwota urosła do 10 tys. zł. Teraz muszę to spłacać – mówi bezsilny.

Był w pomocy społecznej, ale powiedzieli mu, że jak ma 750 zł, to żadna pomoc mu się nie należy. – Mówią mi, że to renta, za którą można się utrzymać – mówi pan Leon i dodaje, że do żadnego ośrodka nie chce iść, bo co będzie tam robił. Mieszkając na działkach może sobie dorobić. – Pozbieram złom, przyniosę sobie drewna. Coś komuś pomogę. Zawsze jakieś dodatkowe pieniądze wpadną, a moje leki są takie drogie; 350 zł na same nasercowe wydaję – pokazuje opakowania.

Jak potrzebuję to jadę do znajomej i pilnuję jej czwórki dzieci. Wtedy się mogę wykąpać, pomieszkać w normalnym domu. Jestem po czterech zawałach, ale daję radę. Młody jeszcze jestem. Mam tylko 76 lat! – mówi z uśmiechem.

Czasem idzie się wykąpać i najeść do sióstr, ale na pobyt w ich ośrodku go nie stać. Ma za małą rentę, a nie ma nikogo, kto mógłby do niego „dopłacić”. Pan Leon ma telefon komórkowy. Zawsze musi mieć możliwość zadzwonienia. Jeśli źle się poczuje, będzie słaby, będzie bolało go serce, to zadzwoni po pogotowie. Nigdy nie odmówili mu pomocy. Czasem musi zostać w szpitalu, a potem wraca do domu.

Czytaj na kolejnej stronie…

3 KOMENTARZY

  1. Załóżcie rachunek w banku na ktory bedzie mozna wpłacać środki w ramach pomocy. Niejedne trzebniczanin pomoże. Prosze podać numer, sama chętnie wplace.

    • Dzień dobry,
      Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni, że tylu Czytelników chce pomóc Panu Leonowi. Niestety, nie możemy założyć konta, na które mogliby Państwo wpłacać pieniądze, ponieważ do tego potrzebna jest zgoda na zbiórkę publiczną, którą wydaje Minister Finansów. Jeśli chcecie Państwo pomóc w jakiś sposób Panu Leonowi, bardzo prosimy o kontakt telefoniczny na numer stacjonarny redakcji lub 530 210 340 lub pisać na adres redakcja@nowagazeta.pl.

  2. Witam, a ja znam wersje od strony jego byłych sąsiadów, którym się chwalił, że on nie musi płacić czynszu, bo mu nikt nic nie robi. Skoro potrzebuje na leki to proponuje odstawić alkohol widoczny na zdjęciu. Przypomina mi to to sytuacje bodajże z października gdzie pewne małżeństwo płakało w tv, że muszą spać w maluchu i są bardzo poszkodowani i Stonoga zbierał dla nich kase. A naprawdę Ci ludzie pracują i mają z czego żyć, ale podobnie jak Pan z artykułu za nic mieli płacenie czynszu w jednym z trzebnickich mieszkań 🙂

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here