Firma Kliwo wpłaciła wadium, ale do przetargu nie przystąpiła.

1053

19 listopada odbył się II przetarg na działki położone w okolicach ul. Oleśnickiej. Przypomnijmy, przed tygodniem pisaliśmy o niejasnych okolicznościach, w których Gmina Trzebnica sprzedaje swoje nieruchomości. Chodzi o to, że gmina, w ogłoszeniu o przetargu poinformowała o planowanej zmianie planu miejscowego. Do naszej redakcji wpłynęło pismo czytelnika, który był zainteresowany sprzedawanymi nieruchomościami, jednak zaniepokoiła go informacja o tym, że plan miejscowy ulegnie zmianie, w dodatku na bliżej nieokreślonych warunkach i w bliżej nieokreślonym czasie. Udał się zatem do naczelnika Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miejskiego w Trzebnicy, gdzie otrzymał precyzyjne informacje o tym, jak zmieni się plan. Kiedy zapytał naczelnika skąd ma takie dane, skoro plan jeszcze nie jest przez radę uchwalony, usłyszał, że „wybrana rada miasta jest w całości z komitetu burmistrza Gminy Trzebnica i że rada zagłosuje przy podjęciu uchwały tak, jak wskaże im burmistrz„.

Czytelnik zrezygnował z przystąpienia do przetargu, a w liście do redakcji zasugerował, iż działając w taki sposób, gmina sprzedaje swoje nieruchomości z pogwałceniem zasad bezstronności i ze szkodą finansową dla siebie, a co za tym idzie – dla mieszkańców. Był przekonany, że nikt do przetargu nie przystąpi, bo nikt nie będzie na tyle szalony, żeby kupować kota w worku.

Jak się jednak okazało, z dziesięciu wystawionych na sprzedaż działek, pięć znalazło nabywcę w przetargu, który odbył się 10 września. Kupiła je firma Kliwo, reprezentowana przez jej właściciela Wojciecha Klisowskiego.

Na 19 listopada wyznaczono II przetarg, na działki, którymi pierwotnie Wojciech Klisowski nie był zainteresowany. Warto zauważyć, że ceny wywoławcze wystawionych w drugim przetargu działek były znacznie niższe od proponowanych pierwotnie: działki wystawione na wrześniowym przetargu za cenę wywoławczą 1 mln 173 tys zł teraz wystawiono za 900 tys. zł. Cenę drugiej obniżono z 841 tys. zł do 690 tys. zł, trzeciej z 460 tys. zł do 400 tys. zł. Byliśmy ciekawi, czy w takiej sytuacji znajdą się chętni na oferowane nieruchomości. Deweloperzy, z którymi wcześniej rozmawialiśmy powiedzieli nam, że absolutnie nie przystąpiliby do takiego przetargu bo to „kupowanie kota w worku”.

19 listopada ukazał się poprzedni numer NOWej, a w nim artykuł, w którym opisaliśmy niejasną procedurę przetargową dotyczącą sprzedaży działek w okolicach ul. Oleśnickiej. Byliśmy ciekawi, czy do przetargu ktokolwiek się zgłosi. Dodajmy, że w zeszłotygodniowym artykule pytaliśmy: Czy znowu jedynym chętnym na zakup będzie firma Kliwo? Pytaliśmy także, czy ta firma wie o czymś, o czym inni deweloperzy, na tym etapie dostępu do informacji, nie wiedzą?

Przetarg rozpoczął się o godzinie 9.00 rano w dniu wydania naszej gazety, czyli 19 września. Trzy działki miały być licytowane co 15 minut. Na przetargu, oprócz komisji i dziennikarza nikt się jednak nie pojawił. Zapytaliśmy, czy ktoś jest zainteresowany kupnem działek i czy wpłacono wadium. Andrzej Podsiadło, naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami Urzędu Miejskiego w Trzebnicy odpowiedział, że na dwie działki wpłacono wadium. Gdy zapytaliśmy kto wpłacił, okazało się, że jest to… firma Kliwo Wojciecha Klisowskiego. Najwyraźniej deweloper zmienił zdanie i postanowił kupić nieruchomości, które jeszcze dwa miesiące temu go nie interesowały. Co więcej, teraz mógł je nabyć znacznie taniej – nie miał konkurencji. Gdyby kupił działki, na które wpłacił wadium zaoszczędziłby ponad 300 tys. zł! Dlaczego zatem zrezygnował z przetargu? Dlaczego nie pojawił się na licytacji?

Jak nas poinformował w trakcie przetargu Andrzej Podsiadło, aktualnie obowiązujący plan miejscowy dopuszcza na sprzedawanych działkach zabudowę mieszaną – jednorodzinną i wielorodzinną. Sprzedawane działki pozostaną najprawdopodobniej przeznaczone pod zabudowę wielorodzinną, przedmiotem uzgodnień w planie jest natomiast zmiana wskaźnika intensywności zabudowy. Zapewne na większy, bo obowiązujący obecnie jest dość niski, przystosowany raczej do zabudowy jednorodzinnej, co nie do końca pozwala przeprowadzać w tym miejscu inwestycje.

– Działki są sprzedawane w obowiązującym stanie prawnym – powiedział Andrzej Podsiadło i dodał, że przyszły właściciel będzie mógł składać uwagi do uchwalonego w przyszłości nowego planu i uczestniczyć w procesie zmiany planu. Zapytaliśmy czemu gmina nie mogła z przetargami poczekać do zmiany planu? Byłoby to korzystniejsze dla gminy, gdyż wtedy wskaźnik zabudowy byłby znany i potencjalni kupcy wiedzieliby co mogą na działkach zbudować. A wtedy gmina mogłaby sprzedać działki za znacznie wyższą cenę.

– Sprzedaż działek na Oleśnickiej trwa od 2011 r. i jakiegoś szturmu na nie nie było (jednak na działki o innym wskaźniku intensywności znaleźli się chętni – przyp. red.) – powiedział Andrzej Podsiadło. Zasugerowaliśmy, że nie ma chętnych na obecnie sprzedawane działki, bo deweloperzy boją się, że gmina zmieni plan i postanowi np. że w tym miejscu ma być park. Gdyby zasady były jasne, być może więcej chętnych przystąpiłoby do przetargu?

– Jeśli jest nabywca, a zmiany planu idą w niekorzystnym dla niego kierunku to przysługuje mu odszkodowanie. Gmina raczej nie strzeliłaby sobie w stopę i nie zmieniłaby planu na taki, który spowoduje roszczenia odszkodowawcze – stwierdził Andrzej Podsiadło – Czekamy też aż ktoś kupi i sam złoży wniosek o taki czy inny wskaźnik intensywności zabudowy, to być może będzie to zrealizowane.

Ostatecznie działki nie zostały sprzedane. Ponieważ firma Kliwo nie stanęła do przetargu, to wadium zostanie mu zwrócone. Czy teraz gmina ogłosi kolejny przetarg, gdzie ponownie obniży cenę, czy może jednak najpierw uchwali zmianę planu i dopiero wtedy wystawi działki na sprzedaż? Być może wtedy chętnych do zakupu będzie więcej i cena działek zostanie podbita.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here