Sens życia zwierzęcia futerkowego

1412
Całe życie żyją w ciasnych i przepełnionych klatkach. Nie są odpowiednio leczone. Skazane na wieczne cierpienie.

Polska stała się w ostatnich latach jednym z potentatów tego przemysłu i wszystko wskazuje na to, że jego rozwój będzie trwał nadal, jeżeli nie napotka na żadne przeszkody. Na terenie naszego kraju działa około 750 ferm zwierząt futerkowych. Są to zarówno nieduże, przydomowe hodowle jak i wielkie fermy, gdzie przetrzymywane jest nawet kilkadziesiąt tysięcy zwierząt. Co roku w Polsce jest zabijanych i skórowanych około 10 milionów norek, 400 tysięcy lisów oraz kilka tysięcy jenotów.

www.facebook.com/otwarteklatki
FOT: www.facebook.com/otwarteklatki – Ferma lisów w Kościanie

Prawo polskie, liberalne dla hodowców, zachęca do zakładania ferm hodowlanych: mało inwestując można świetnie zarobić. W Europie zakaz hodowli zwierząt na futra obowiązuje w Anglii, Walii, Szkocji, Austrii, Chorwacji. W kilku innych krajach trwają zaawansowane prace nad wprowadzeniem takiego zakazu.

Jak żyją? Samookaleczenia, agresja, kanibalizm.

Warunki na fermach są zatrważające: ciasne klatki z siatką zamiast podłogi, która kaleczy łapy.

Fot: cenafutra.info
Fot: cenafutra.info

Przez otwory odchody spadają na ziemię, a tam przecież nie trzeba ich sprzątać. U zwierząt zamkniętych w ciasnych i przepełnionych boksach pojawia się agresja i kanibalizm. Wiele z nich cierpi na stereotypie – powtarza bezcelowo rytualne zachowania, na przykład uderzają łapami w klatkę lub chodzą w kółko, co jest przejawem zaburzeń psychicznych. Inne dawno straciły nadzieję, są mało aktywne i nie interesuje ich otoczenie – apatia to też objaw depresji i zaburzeń nerwicowych. Złe warunki bytowe i brak higieny wywołują choroby jamy ustnej. Bardzo częstą przypadłością są choroby oczu powstające w wyniku walk między zwierzętami lub na skutek zakażeń. Nierzadko występują przypadki całkowitej utraty przynajmniej jednego oka. Utrata uszu jest również efektem walk wśród mieszkańców klatek.

Ran nikt nie leczy, bo przecież te zwierzęta i tak zostaną zabite.

Ważne tylko, aby nie uszkodziły sobie futerka, a oczy, uszy, pyski i łapy i tak się nie przydadzą.

W wielu „hodowlach” opieka ogranicza się do rzucenia byle jakiego ochłapa do zjedzenia i ewentualnie nalania wody do skorupy służącej za poidło. Weterynarza w życiu te zwierzęta nie widziały – one docelowo nie mają być zdrowe, tylko martwe.

Futerko nie potrzebuje weterynarza.

Te wszystkie zwierzęta zostaną i tak zabite, bo taki jest cel ich życia. Zabite w taki sposób, aby nie zniszczyć futerka, nieważne, że zwierzę będzie cierpiało przed śmiercią. Metody zabijania zwierząt futerkowych są tak drastyczne, że nie będziemy ich tu opisywać.

Każdy kto ma ochotę zgłębić temat, polecamy odwiedzić

stronę: www.otwarteklatki.pl/antyfutro/ lub cenafutra.info

Jeśli chcesz wesprzeć działaczy, ustaw stałe zlecenie
lub wpłać dowolną kwotę:
nr konta: 81 2030 0045 1110 0000 0257 1960
Stowarzyszenie Otwarte Klatki
ul. Fredry 5/3A
61-701 Poznań
Tytuł przelewu: DAROWIZNA
Pomóż walczyć z okrucieństwem wobec zwierząt!

 

Najbardziej okrutne w tym wszystkim jest to, że zwierzęta hodowana są wyłącznie dla futra, które w obecnych czasach nie jest człowiekowi niezbędne do przeżycia. Jeździmy autami z klimatyzacją, mieszkamy w ogrzewanych domach, w sklepach dostępne są materiały, które doskonale ogrzewają nas w mroźne dni. 

Niestety wszystkie zwierzęta hodowane są w warunkach całkowicie nieodpowiadających ich naturalnym potrzebom i instynktom. Dla mody skazujemy na cierpienie miliony niewinnych zwierząt.

Jeśli chcesz pomóc w zakończeniu tego okrutnego i niepotrzebnego procederu, przyłącz się do działań Stowarzyszeni Otwarte Klatki. Podpisz petycję na rzecz zakazania hodowli zwierząt futerkowych antyfutro.pl/petycje/. Możesz zbierać podpisy wśród swoich znajomych i rodziny, w szkole, na uczelni czy w pracy. Lokalne grupy prozwierzęce też potrzebują twojej pomocy, możesz do nich dołączyć.

CIEKAWOSTKA:

Aktywiści wrocławskiej Ekostraży i Koalicji na Rzecz Zakazu Hodowli Zwierząt Futerkowych w Polsce INTERWENIOWALI w Stawcu pod Miliczem. Działacze otrzymali zdjęcia z anonimowego źródła o bardzo złych warunkach przetrzymywania lisów.

W sierpniu 2012 hodowlę zamknięto.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here