Program naprawczy? Dyrektor pozbywa się światowej sławy chirurga

48

O tym, że Adam Domanasiewicz został zwolniony w trybie natychmiastowym dowiedzieliśmy się w piątek. Lekarz potwierdził tę informację, ale na rozmowę zgodził się w poniedziałek, bo jak mówił, nie znał jeszcze oficjalnych powodów zwolnienia.

W poniedziałek rozpętała się prawdziwa burza medialna. Pod szpitalem czekali dziennikarze Polskiego Radia Wrocław, TVP Wrocław, a także mediów ogólnokrajowych. Już po południu tytuły prasowe były bardzo mocne. Gazeta Wyborcza tytułem „PiS-owcy uderzają w lekarską sławę z trzebnickiego szpitala” sugerowała, że za zwolnieniem stoją politycy Prawa i Sprawiedliwości, czyli starosta Waldemar Wysocki i dyrektor szpitala Piotr Dytko, który jest radnym sejmiku z ramienia PiS.

Kolejne tytuły były w podobnym tonie: „Wybitny chirurg dr Adam Domanasiewicz zwolniony ze szpitala. Pobił pacjenta czy był niewygodny?”; „Znany chirurg zwolniony z pracy”; „Szpital w Trzebnicy odcina sobie prawą rękę”; „Polski szpital zwalnia światowej sławy chirurga za pobicie pacjenta. Lekarz: to pomówienia”.

Wszyscy zastanawiali się, co się stało, że światowej sławy chirurg, który szkolił się pod okiem prof. Kocięby został nagle zwolniony. Doktor Domanasiewicz był w zespole, który w 2010 roku przeszczepił żołnierzowi dwie ręce, które stracił na polu bitwy, uratował alpiniście obie, odmrożone dłonie, a ośmiolatkowi przyszył zmiażdżoną przez pralkę rękę. Był w zespole, który dokonywał cudów jeśli chodzi o chirurgię ręki. Po przeszczepieniu kończyny od osoby zmarłej, o trzebnickim szpitalu usłyszał prawie cały świat. W 2014 roku (na wniosek Marka Długozimy) chirurg został odznaczony przez ówczesnego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Złotym Krzyżem Zasługi.

W poniedziałek, Adam Domanasiewicz przyjechał spakować swoje rzeczy z gabinetu. – Pracowałem tu 25 lat i trochę się tego nazbierało – mówił wkładając książki do samochodu.

Pozbyli się aktywnego lidera opozycji?

W czwartek otrzymałem wypowiedzenie z natychmiastowym skutkiem. Nie znam jego treści, ale poinformowano mnie, że powodem jest „naruszenie nietykalności cielesnej pacjenta”. To wypowiedzenie, to dla mnie duży szok. Prawdziwe kulisy mojego zwolnienia są takie, że dyrekcja poczuła się zagrożona, że możliwe są skuteczne akcje protestacyjne, propagandowe, a także obstrukcyjne, przeciwko planowanym zmianom. Dlatego postanowili się pozbyć aktywnego lidera, który mógłby im przeszkadzać. Ja zawsze byłem niewygodny. Tak było, kiedy działałem w opozycji w czasach, kiedy nie tylko zwalniano za poglądy, ale i zamykano do więzienia i nadal stawiam sprawy jasno. Jeśli chcieli się ze mną rozstać mogli to zrobić normalnie. Takie zachowanie nie mieści się w moich normach moralnych jako człowieka, lekarza, związkowca, a także rycerza, bo czasy, kiedy można było kogoś wyzwać na pojedynek już odeszły w przeszłość – mówi lekarz i dodaje: – Nie nazwałbym tego spiskiem, a manipulacją. Żeby obniżyć moją wartość jako lekarza, człowieka i związkowca próbuje się mnie atakować i dorabiać czarną gębę. Nie można mnie oskarżyć o łapówki czy o błędy w sztuce lekarskiej, więc postanowiono wykorzystać epizod, w którym to ja byłem ofiarą, bo zostałem napadnięty i werbalnie i fizycznie, podczas pracy w przychodni, o czym poinformowałem dyrekcję.

Jak mówi Adam Domanasiewicz, do incydentu miało dojść w czasie wakacji. Lekarz sporządził notatkę służbową i poinformował o zdarzeniu dyrektora. Wydawało się, że sprawa została wyjaśniona i zakończona. Piotr Dwojak, p.o oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy potwierdził, że funkcjonariusze nie otrzymali żadnego zgłoszenia o tym incydencie. Dyrekcja powróciła do sprawy po blisko 2 miesiącach, kiedy lekarz otwarcie zaczął się sprzeciwiać planom restrukturyzacyjnym, według którego zwolnionych ma zostać 77 osób z 250 – osobowej załogi. Do tego mają zostać obniżone pensje, a załoga ma przechodzić na „umowy śmieciowe”.

Zwolnienia przeprowadzą cynicznie

Uważam, że poprzedni dyrektorzy zrobili w kwestii redukcji kosztów wszystko co było można, aby nie odbiło się to negatywnie na jakości usług. Teraz mają być kolejne zwolnienia. A już teraz doszło do takiej sytuacji, że załogi zaczęło brakować. Lekarze z trudem dopinali grafiki dyżurów, a i oddziałowe, na niektórych oddziałach, takich jak intensywna terapia czy anestezjologia, gdzie pielęgniarek jest za mało. Do grudnia ma zostać zwolnionych 29 osób, do marca reszta. Jest to podzielone cynicznie i inteligentnie, aby nie „załapać się” na zwolnienia grupowe – ocenia lekarz i dodaje, że zaskakuje go rozdźwięk pomiędzy tym co się mówi, a co się robi w tym szpitalu. – Dyrektor Dytko, jako przedstawiciel PiS-u (jest radnym PiS w sejmiku – przyp. red.), czyli partii, która walczy z umowami „śmieciowymi” i zwolnieniami sam wykonuje takie kroki. A wiele idei PiS jest mi, jako działaczowi i przewodniczącemu szpitalnej Solidarności, bardzo bliskich.

Dyrektor nie chce nic wyjaśniać

Już w poprzedni piątek próbowaliśmy się dowiedzieć, jaka jest przyczyna zwolnienia lekarza. Telefon dyrektora Piotra Dytki nie odpowiadał, ale po pewnym czasie oddzwoniła Jowita Burakowska, pełnomocnik dyrektora ds. pacjenta i poprosiła o pytania na piśmie.

W poniedziałek otrzymaliśmy lakoniczny, suchy komunikat, który został wysłany również do innych mediów. „Potwierdzamy, że kontrakty o świadczenie usług medycznych z Panem Doktorem zostały rozwiązane. Jednocześnie informujemy, że mając na uwadze dbałość o poszanowanie godności i innych dóbr osobistych, a także ochronę danych osobowych, nie udzielamy komentarzy w sprawach personalnych”.

Co ciekawe, zarówno dyrektor Dytko, jak i starosta nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Dyrektor „jak ognia unika” kamer. TVP Wrocław zaprosiła go na rozmowę do studia, na którą został też zaproszony Adam Domanasiewicz. Lekarz przybył i chętnie opowiadał o sprawie, natomiast dyrektor Piotr Dytko nie przyjechał. Chętnie wypowiadają się natomiast inni lekarze. Jak powiedział dla jednej ze stacji telewizyjnych Robert Gałązkowski, dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, „podobno nie ma ludzi niezastąpionych, ale brak tego lekarza to poważny problem dla potencjalnych pacjentów”.

Nie wiadomo jak dalej potoczy się sprawa zwolnienia lekarza, ponieważ lekarze podpisali już petycję w jego obronie i jak się dowiedzieliśmy, dokument złożyli już u dyrektora. Podkreślmy, że Adam Domanasiewicz był szefem szpitalnej Solidarności.

Będziemy bronić dr. Domanasiewicza – zapowiedział w TVP Kazimierz  Kimso, przewodniczący dolnośląskiej Solidarności.

Solidarność nie wyklucza protestów przed szpitalem, bo jak twierdzą przedstawiciele związku, lekarz nie zasłużył sobie na takie pożegnanie.

Doktor Domanasiewicz zapowiedział, że zamierza odwołać się do sądu pracy.

A lekarzy brakuje…

Jaka sytuacja jest obecnie w trzebnickim szpitalu jeśli chodzi o ilość lekarzy? Chyba nie najlepsza, ponieważ według pojawiających się w mediach informacji, w geście solidarności, wypowiedzenie złożył ordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Kiedy wczoraj chcieliśmy potwierdzić tę informację, Jowita Burakowska poprosiła o pytania na piśmie. Odpowiedzi jednak nie odesłała, a jej telefon milczał.

Informacji zaprzeczył natomiast Paweł Jonek, kierownik SOR-u. – Taka informacja pojawiła się wczoraj w mediach, ale nie jest prawdą. Mnie ta informacja także zaskoczyła. Na daną chwilę nie złożyłem wypowiedzenia – mówi lekarz i dodaje, że również dla niego niespodziewane było, że dyrekcja podjęła decyzję o zwolnieniu lekarza, nie zapewniając sobie odwodu. – Tym bardziej, że wiadomo jak ciężko pracuje się na oddziale ratunkowym po 30 godzinach bez zmiany – podsumował Paweł Jonek.

Co więcej, jak sprawdziliśmy, już w październiku na stronach internetowych szpitala pojawiło się ogłoszenie, że placówka szuka 12 lekarzy specjalistów, między innymi ginekologa, ortopedy, internisty i neonatologa.

 

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here