Kara za dociekliwość…

1685

Sołtysi docenieni

– Dlaczego został wybrany na przewodniczącego skoro wcześniej odwołano go ze stanowiska zastępcy?

– Najpierw stwierdzili, że Marka Michałowskiego należy odwołać, ponieważ nie działa zgodnie z oczekiwaniami Rady, żeby za chwilę wybrać go na przewodniczącego. To świadczy w moim przekonaniu o tym, że radni działali pod czyjeś dyktando.

– Kto, poza Panią byłby odpowiednim kandydatem na stanowisko przewodniczącego Rady?

Myślę, że jest kilku radnych, którzy sprawdziliby się w tej roli, ale nie chcę nikogo wymieniać z imienia i nazwiska, bo mogłoby im to zaszkodzić.

– Co sądzi Pani o wyborze zastępcy przewodniczącego?

Pan Henryk Lasota ma duże kłopoty z podjęciem jakiejkolwiek decyzji, co widać w głosowaniach. Nie chce się nikomu narażać. Najbardziej martwi mnie jego przekonanie, że to organ wykonawczy, jakim jest wójt, stoi ponad organem uchwałodawczym, czyli Radą Gminy. Jest to szkodliwe myślenie, wskazujące na całkowite niezrozumienie idei samorządności. Straciłam do niego zaufanie po tym, jak publicznie wyparł się słów, które wypowiedział do mnie podczas jednej z rozmów telefonicznych. Brakuje mu niestety cywilnej odwagi.

– Czy wójt Zawoni miała, Pani zdaniem wpływ na odwołanie Pani ze stanowiska?

Oczywiście, że tak. To właśnie dla wójt moje działania są niewygodne. Nie jestem, jak większość radnych, osobą którą można łatwo manipulować, a możliwość sterowania Radą jest w moim odczuciu dla wójt bardzo ważna. Najlepszym dowodem na brak samodzielności Rady jest fakt, że kiedy poprosiłam radnych o uzasadnienie wniosku o moje odwołanie, zapanowała cisza. To samo było kilka miesięcy temu, gdy plan odwołania mnie pojawił się po raz pierwszy i poprosiłam radnych, żeby powiedzieli otwarcie, jakie mają do mnie zastrzeżenia. Wtedy tak jak i tym razem, odezwał się tylko radny Dąbrowski, któremu przeszkadzało, że zamierzam złożyć skargę do WSA na bezczynność wójta. Niektórzy radni tkwią w przekonaniu, że obywatel nie ma prawa mieć innego zdania niż władza i korzystać z praw zagwarantowanych mu przez Konstytucję.

Wójt Agnieszka Wersta próbowała także wpływać na radnych, organizując przed sesją spotkania z radnymi, z pominięciem mojej osoby, na których podważane były między innymi moje kompetencje. Po takich spotkaniach radni mówili na sesji różne dziwne rzeczy, zarzucając mi, że nie przestrzegam jakichś terminów, które w rzeczywistości nie istniały, zgłaszali poprawki do protokołu, w których sami się gubili, kazano mi odczytywać na sesji długie pisma, które powinny być tylko dołączane do protokołu.

Od długiego czasu byłam uznawana za persona non grata. Jako przedstawiciel organu stanowiącego, nie byłam zapraszana na żadne uroczystości, jak np. Dożynki gminne, czy rozpoczęcie roku szkolnego.

Czytaj na kolejnej stronie…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here