Przeszedł 500 km w 2 tygodnie

1136
Sportowiec dokumentował fotograficznie swoją trasę.

NOWa: – Kilka tygodni temu opublikowaliśmy artykuł o Pana „Setce z Hakiem”. Jest Pan absolwentem AWF-u, uczy Pan w szkole podstawowej. Sport musi być Pana pasją. Od zawsze tak było?

Łukasz Polak: – Tak właściwie odkąd pamiętam. Tuż za moim rodzinnym domem miałem boisko asfaltowe należące obecnie do II LO w Prudniku, gdzie można powiedzieć się wychowałem. Tam zdarłem dziesiątki butów, kolana i łokcie. Tam nauczyłem się grać w piłkę nożną. Potem w szkole podstawowej organizowałem mecze międzyklasowe – do tej pory mam w swoim archiwum składy i strzelców bramek. Przez lata grałem w piłkę nożną najpierw w LZS Trzebina a potem w LUKS „Flora” Prudnik a w końcu w seniorach LZS Dębowiec-Prudnik. Już wtedy w I klasie Liceum wiedziałem, że chcę zostać trenerem i nauczycielem wychowania fizycznego. I zrealizowałem swoje młodzieńcze marzenia.

NOWa: A skąd się wzięła u Pana pasja do tak długich wycieczek?

Szczerze to z przypadku. Pewnego razu na Facebooku znalazłem informację, że organizowane jest Drugie Nocne Wejście na Kopę Biskupią z Prudnika. W obie strony to około 35 km. Zapisałem się, poszedłem i bardzo mi się spodobało, mimo że po przyjściu do domu miałem pełno odcisków, bóle mięśni i ogólne zmęczenie. I chyba to zdecydowało, że pokochałem taki rodzaj turystyki górskiej i pieszej. A przy okazji poznałem lub odnowiłem znajomości z „Dzikusami z Pogranicza”, czyli pasjonatami ekstremalnych (długodystansowych) rajdów pieszych. Pomyślałem wtedy, że warto sprawdzić swoje granice wytrzymałości fizycznej i psychicznej i próbować z każdym kolejnym rajdem je doskonalić i przesuwać.

Czytaj na kolejnej stronie…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here