Rondo zamiast świateł

1897

Przypomnijmy, że o zamontowanie świateł na najbardziej zatłoczonym skrzyżowaniu zabiegał burmistrz Trzebnicy, Marek Długozima. Sygnalizacja miała przede wszystkim usprawnić wyjazd z ulic: Witosa i Milickiej (główną był ciąg ks. dz. W. Bochenka i Prusicka).

Jak się jednak okazało, to właśnie światła spowodowały korkowanie się miasta. Nie pomogły zmiany ustawień świateł – w godzinach szczytu, pokonanie kilometrowego odcinka zajmowało kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt minut. Co więcej, niektórych kierowców wprowadzały w błąd migające światła informujące o tym, że piesi mają „zielone”. Niektórzy kierowcy chcąc oszczędzić sobie nerwów wolą przejechać dłuższy odcinek obwodnicą Trzebnicy niż jechać przez centrum. I tak światła na które wydano ponad 300 tys. zł stały się utrapieniem.

Już od kilku lat mówiło się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wybudowanie ronda w tym newralgicznym miejscu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here