Rozpruli gotową halę, żeby wstawić windę

373

O różnych dziwnych sytuacjach w związku z budową hali sportowej przy trzebnickiej „trójce” mówiło się jeszcze w trakcie budowy.

Były to jednak informacje niesprawdzone, a wówczas nikt głośno nie mówił o różnych kłopotach, ani wykonawca, ani inwestor czyli gmina.

Co więcej był rok 2010 i zbliżały się wybory do samorządu. Jak zeznał przed sądem Ryszard Stefaniak, projektant hali, w gminie domagano się, żeby halę za wszelką cenę otworzyć przed wyborami.

Na rozprawie 21 kwietnia, którą przeciwko gminie wytoczył wykonawca mogliśmy jednak dowiedzieć się nieco więcej o sposobie realizacji inwestycji w gminie Trzebnica.

Na początku warto wspomnieć, że Gmina Trzebnica,

nie wypłaciła głównemu wykonawcy ponad 1,3 miliona złotych,

mimo, że jak twierdzi wykonawca, opóźnienia nie były z jego winy, a jakby tego było mało, to wykonał wiele prac dodatkowych.

Dlatego firma Eleonory Popławskiej zdecydowała się dochodzić swych spraw przed sądem i pozwała gminę.

Teraz żąda zapłaty niewypłaconej kwoty głównej, wraz z odsetkami i kosztami prawnymi i sądowymi. Jak powiedział nam Jan Popławski – razem może to być nawet około 2,5 miliona złotych.

Na rozprawie zeznawał świadek Ryszard Stefaniak, którego firma projektowała halę. Jego opowieść rzuca nowe światło na to, w jaki sposób realizowana była ta gminna inwestycja.

Przypomnijmy tylko, że kłopoty z realizacją były także przy adaptacji Szkoły Podstawowej nr 2 i Szkoły Muzycznej, która w wyniku wypowiedzenia umowy głównemu wykonawcy, kosztowała gminę kilka milionów więcej niż wynikało to z przetargu.

O około 6 milionów więcej kosztowała też budowa trzebnickiego Aquaparku.

Co zatem opowiedział projektant?

Więcej w papierowym wydaniu gazety lub e-gazecie, którą kupisz tutaj.

 

1 KOMENTARZ

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here