Dlaczego tłumimy emocje i smutki topimy w alkoholu?

1779
To co robię, staram się zrobić z największą starannością. Daję z siebie wszystko.

NOWa: – Z jakimi problemami zgłaszają się do pana pacjenci w szpitalu i w przychodni?

TC: – W gabinecie prywatnym najczęściej mam do czynienia z nerwicami, zaburzeniami lęku, lękiem napadowym. Bywają też przypadki depresji. Zupełnie inny profil pacjentów jest w przypadku szpitala psychiatrycznego, gdzie leczę stany ostre, jak: psychozy, schizofrenie czy halucynacje po alkoholu czy narkotykach. Takich pacjentów raczej nie mam w przychodni. Mam wrażenie, że pacjenci zgłaszają się coraz chętniej, szukają pomocy psychiatrycznej, ale gdzieś jeszcze pokutuje to skojarzenie psychiatry i wstydu. To pozostałość po latach poprzednich kiedy psychiatria była inaczej zorganizowana, opierała się na izolacji pacjentów, mniej na leczeniu. Nie leczono takich stanów jak zburzenia lękowe. Teraz też wielu lekarzy nie zajmuje się tym, ponieważ to wymaga pracy terapeutycznej z pacjentem.

Uzależnienie to wypadkowa trzech rzeczy – genetycznych predyspozycji, indywidualnych uwarunkowań i środowiska.

Myślę, że niedługo w naszym kraju będzie tak jak to jest w innych państwach, gdzie chodzenie na psychoterapię czy regularne wizyty u psychologa czy psychiatry będą czymś zupełnie naturalnym. Żyjemy w dużym stresie i w coraz większym tempie. Poradnie zdrowia psychicznego w ramach NFZ działają bezpłatnie. Psychoterapia jest płatna i prowadzą ją psychoterapeuci. Są to spotkania raz w tygodniu czyli w miesiącu to 400 zł, plus dojazdy. Niestety nie każdy może sobie na to pozwolić, choć jest to potrzebne, a czasem konieczne.

Najczęściej zaczyna się od jakiegoś problemu, z którym nie możemy sobie poradzić. Tłumimy emocje i smutki topimy w alkoholu.

NOWa: Każdy z nas „ma w sobie dziecko”. Czy  powinniśmy nawiązywać kontakt emocjonalny z własnym ja w dzieciństwie, pozwalać sobie czasem na szaleństwa, sprawiać radości, które pamiętamy z lat dziecięcych?

TC: – W życiu dorosłym powtarzamy zakodowane, nauczone schematy z najmłodszych lat, bo wtedy kształtuje się nasza psychika, wrażliwość. Wracanie do najmłodszych lat to jeden z elementów psychoterapii, właśnie po to by znaleźć w sobie to dziecko, aby uświadomić sobie mechanizmy nami rządzące i schematy wyuczonych zachowań, zakodowane lęki, radości i skojarzenia. To nasza podświadomość. Na co dzień nie zdajemy sobie z tego. Generalnie bardzo ważne jest to, aby mimo przeciwności losu odnaleźć radość w życiu, aby pozwalać sobie na przyjemności. Tłumienie emocji może być niezdrowe. Dobrze jest od czasu do czasu sprawić sobie czymś prawdziwą przyjemność, spełnić marzenia bo to nas oczyszcza.

NOWa: – Porozmawiajmy o uzależnieniu od alkoholu…..Czy można wyjść z tego samemu?

TC: – Przeważnie nie da się samemu pokonać tego uzależnienia, dlatego trzeba szukać pomocy. Mamy wiele form terapii, trzeba tylko chcieć. Największym problemem tej choroby jest wypieranie się nałogu, nie widzenie swojego uzależnienia. Wszyscy wokół widzą ten problem oprócz zainteresowanego, który wymyśla różne powody picia.

Trzeba powiedzieć, że alkoholikiem nie jest tylko osoba, która pije do nieprzytomności i się upija, ale również taka osoba, która w weekend pije po dwa piwa lub codziennie wypija piwo, mówiąc, że to nic nie jest. Istotny jest przymus picia i uświadomienie sobie, że muszę wypić nawet dla przyjemności. Przyznanie się do tego, że mam problem z alkoholem i szukanie pomocy gdziekolwiek, to pierwszy najtrudniejszy krok.
Uzależnienie to wypadkowa trzech rzeczy – genetycznych predyspozycji, indywidualnych uwarunkowań i środowiska. Ktoś o imprezowym charakterze ma większe szanse na uzależnienie, dziecko alkoholika też, a jeśli mamy pijące towarzystwo czy przebywamy w takim środowisku ryzyko nałogu też jest duże. Trzeba zawsze ocenić indywidualnie dlaczego ktoś pije. Najczęściej zaczyna się od jakiego problemu, z którym nie możemy sobie poradzić. Tłumimy emocje i smutki topimy w alkoholu. Później jest to już tylko szukanie pretekstu do wypicia. Alkohol służy nam do regulacji napięcia emocjonalnego.

Moim zdaniem problem alkoholu w społeczeństwie jest ogromny.

NOWa:– Czy ma pan wielu pacjentów uzależnionych?

TC: – Nie w przychodni, ponieważ oni trafiają do lekarzy rodzinnych z objawami somatycznymi. Natomiast w szpitalu mam pacjentów po ciągach alkoholowych z halucynozą i majaczeniem. To jest już stan zagrożenia życia.

Czytaj na kolejnej stronie…

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here