Żądło Szerszenia, czyli wielkie kolarskie święto

323
W tym roku na starcie Żądła stanęło niemal ośmiuset zawodników.

Kolarzom sprzyjała piękna wiosenna, słoneczna pogoda. Przydała się, bo trasy maratonu do łatwych i krótkich nie należały, a zmaganie się z nimi w deszczu i chłodzie byłyby dodatkowym utrudnieniem. Zawodnicy wybierali pomiędzy dystansem 85 km, a 150 km. Na dłuższą trasę zdecydowało się niemal 300 uczestników.

Trasy poprowadzono najbardziej urokliwymi zakątkami Doliny Baryczy i Wzgórz Trzebnickich, po szosach o niskim natężeniu ruchu. Chodziło o to, by duża liczba rowerzystów nie okazała się utrudnieniem na drogach dla innych użytkowników, by rywalizacja mogła odbywać się w warunkach względnie bezpiecznych, a także, by pokazać, jak piękne i atrakcyjne turystycznie są tereny, zarówno powiatu trzebnickiego, jak i milickiego. Nie wszyscy uczestnicy wpatrzeni są wyłącznie w przednią oponę roweru i plecy rywala. Wielu z nich przejeżdża trasy Żądła Szerszenia, podziwiając urokliwe pejzaże, szczególne o tej porze roku, gdy żółto kwitnie rzepak i wiosennie zielenią się drzewa. Co pięknie opisała jedna z uczestniczek, Anna Kruczkowska z Trzebiatowa, autorka bloga „Kobiece rozmówki przy herbacie”.

Uczestnicy z całej Polski…

Co roku od kilku lat rozpoczynam sezon maratonów szosowych od udziału w trzebnickim Żądle Szerszenia – powiedział Marian Maciejewski, który do Trzebnicy przyjechał aż z Iławy, w województwie warmińsko-mazurskim. – Lubię wasze trasy, choć wolałbym, żeby przebiegały odwrotnie, tak by najpierw były do pokonania Wzgórza Trzebnickie i zjazd z Prababki, zamiast podjazdu pod nią. Widoki z tego miejsca są przepyszne, ale jeszcze bardziej „smakuje” ulga, że się pod tę górkę w końcu podjechało – dodał żartobliwie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here