Młodziutka gwiazdka jaśniała barwami tęczy

170

Rozalia uraczyła nas wspaniałymi wykonaniami: „Fantazji chromatycznej” Johanna Sebastiana Bacha, Sonaty Es-dur op. 31 Ludwiga van Beethovena, Preludiów Fryderyka Chopina i na koniec Suity Bergamasque Claude`a Debussy`ego. Cały koncert w jej wykonaniu, miał wiosenny i młodzieńczy polot. Wszystkie utwory zostały dobrane tak, aby kojarzyły się  nam z wiosną. W zapowiedziach recitalu prezentowaliśmy sylwetkę Rozalii Kierc. Po koncercie nie mogliśmy nie spytać o jej przeżywanie młodzieńczych lat i drogę artystyczną. Zadaliśmy jej przekorne pytanie: – Jak mamy się odnosić, czy mówić: Rozalka, Rozalia , czy pani Rozalia, bo jako szesnastolatka jesteś już muzyczną damą? Rozalia uśmiechając się spojrzała na mamę i razem odpowiedziały: – Najmilej słyszeć moje imię – Rozalia. Pytana o godzenie młodości z poważną grą i nauką dodała: – Jestem uczennicą liceum we Wrocławiu, w którym zdaje się maturę europejską. Dwa dni w tygodniu przebywam w Krakowie, gdzie pobieram nauki gry na fortepianie u prof. Stefana Wojtasa. Kocham to co robię i niczego nie chcę zmieniać, bo to jest moje życie: uczennicy, córki i rówieśniczki wielu koleżanek. Młodość wcale nie kłóci się z poważną muzyką…. A od prof. Juliusza Adamowskiego dowiedzieliśmy się nadto, że sukcesami artystycznymi Rozalii moglibyśmy obdzielić wielu już dojrzałych muzyków; choć ma dopiero 16 lat, to koncertuje już od ośmiu.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here