Płomień Wisznia nie oddaje pierwszeństwa

76

Nim rozpoczęło się spotkanie, a zawodnicy rozgrzewali się; tłumy kibiców zajmowały pobocza boiska. Zaś gdy on się już rozpoczął naliczyliśmy około 200 osób z okładem. Takiej publiki nie widzieliśmy nigdy na boiskach B klasy.

Pierwsze minuty meczu wskazywały na mocne strzelanie. Bo już w drugiej minucie gospodarze oddali groźny strzał na bramkę, a w dwie minuty potem podobny szturm wykonali rywale z Wrocławia. W  następnych minutach obie drużyny nie mogły oddać celnego uderzenia w światło bramki. Dopiero w 12 minucie wiszniacy zagrozili bramce przeciwników, uderzając z bliskiej odległości w kierunku bramki. Takich zagrań widzieliśmy więcej. Zawsze były one niecelne, albo odbite przez obronę. W połowie tej połowy zobaczyliśmy gola ze spalonego, wykonanego przez gości. Wówczas dowiedzieliśmy się jak liczna grupę kibiców stanowią widawianie. Ich głośne „Aaach!” pozwoliło zobaczyć gdzie stoją i ilu ich przybyło na mecz. Odpowiedzią na ten manewr gości był kontratak gospodarzy, w wykonaniu Karola Skorczewskiego i Łukasza Majchrowicza. Obrona gości zagrodziła im drogę do bramki już na polu karnym. Po tym udanym ataku wiszniacy jeszcze trzykrotnie znaleźli się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, ale żaden strzał nie był skuteczny. W tym czasie w ataku gospodarzy najczęściej widzieliśmy Marcina Synowca i  Łukasza Majchrowicza, przy wsparciu kilu innych zawodników. Taki zmasowany atak doprowadził do pierwszego gola. Zdobył go Marcin Synowiec po składnym podaniu piłki ze środka boiska przez Łukasza. Pierwsza połowa meczu nie należała do ciekawych. Widzieliśmy zwykle długie przerzuty, zaś brak było gry piłką za małej przestrzeni. Ten mankament bywał wymuszany ścisłą obroną, stosowaną przez obie drużyny.

Druga połowa rozpoczęła się od brawurowych ataków gości. W piątej minucie zaatakowali większą ilością zawodników bramkę gospodarzy. Obrona odebrała im piłkę już w polu karnym. Wybita znów znalazła się na nodze zawodnika gości. Taka zabawa w przerzutay trwała ponad minutę. Gdy ostatecznie przejęli piłkę gracz Płomienia i  wprowadzili ją w pole karne rywali, ta wybita przez obronę spadła na nogę Zbigniewa Woźniaka. Ten nie namyślając się, uderzył ją z woleja, posyłając ją w lewy róg bramki (2:0). Była to dopiero 8 minuta drugiej połowy. Za moment usłyszeliśmy głośne „baaach”. Ktoś z grupy kibiców gości wrzucił na boisko petardę. Zareagował sędzia. Twarda, ostra gra trwała do ostatniego gwizdka sędziego, do ostatniej minuty meczu. Wówczas, na polu karnym sfaulowany został zawodnik Widawy i zarządzony karny, został skutecznie wykonany. Mecz zakończył się zwycięstwem Płomienia 2:1.

Gospodarze wystąpili w składzie: Michał Rybak, Roman Piworowicz, Karol Skorczewski, Witold Krzysztofczyk, Andrzej Babula, Zbigniew Woźniak, Sławomir Miziniak, Adrian Adziński, Wojciech Łacki, Marcin Synowiec, Łukasz Majchrowicz, Robert Bogatek, Bartosz Mazur, Marek Mroziński, Patryk Klimas, Łukasz Biegański.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here