„Ucieczka” z sesji… Kto rządzi teraz w powiecie?

364

Na samym początku warto podkreślić, że sesja została zwołana przez Mariusza Szkaradzińskiego w dniu 27 marca, dlatego dziwi jego oświadczenie, że zwołał ją na wniosek zarządu, który wpłynął dopiero 1 kwietnia… Jak zatem mógł zwołać sesję pod koniec marca, skoro podobno nie miał jeszcze wniosku zarządu o zwołanie sesji. To wszystko uprawdopodabnia twierdzenia radnych, że sesja została zwołana w zwykłym trybie. A dopiero na sesji i to po tym, jak wiadomo było, że rządzący utracili większość, próbowano udowadniać, że jest to sesja „nadzwyczajna”.

Zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym, obrady prowadzi przewodniczący rady. Jeśli on nie może prowadzić sesji powinien to robić wiceprzewodniczący. A w trzebnickim przypadku, zarówno przewodniczący, jak i dwaj wice opuścili salę w czasie obrad. Celowo piszemy w „czasie obrad”, bo mimo iż przewodniczący rady powiedział, że przerywa obrady, to zgodnie ze statutem powiatu, taką propozycję musi w głosowaniu zaakceptować rada powiatu. A zatem, przewodniczący rady, czy jakikolwiek inny radny nie może sobie ogłosić przerwy, bo taka decyzja nie ma żadnej mocy prawnej.

Nieprawdą jest też stwierdzenie wygłoszone na sesji przez wiceprzewodniczącą, że przewodniczący może w każdym czasie zarządzić przerwę. Te sprawy reguluje statut powiatu, a jak wcześniej pisaliśmy przerwę na wniosek radnego czy przewodniczącego musi przegłosować rada. Pozostaje pytanie: co dalej, bo przecież z trwających obrad wyszło całe prezydium, a więc nie miał kto kontynuować posiedzenia.

Wydaje się, że pozostali na sali radni postąpili słusznie, bo po pierwsze paragraf 17 statutu stanowi, że rozpoczęty porządek obrad, a tak było w tym przypadku, „powinien zostać wyczerpany w zasadzie na jednym posiedzeniu”. Co więc mogli zrobić radni? Skoro z sali wyszli, a jak twierdzą inni radni „uciekli” wszyscy ci, którzy powinni prowadzić obrady, nie pozostało im nic innego jak wybrać seniora, który dokończy sesję. I tak też zrobiono. Na sali było quorum. Podjęte uchwały trafią teraz do nadzoru wojewody, który sprawdzi, czy nie było naruszenia prawa przy ich podejmowaniu.

My tymczasem dotarliśmy do podobnej sprawy, która w 2013 roku była w Świętochłowicach.

Tam też podczas obrad, przewodniczący i jego zastępcy opuścili salę. Radni nie wiedzieli co robić, ale podobnie jak w Trzebnicy, nie ogłoszono żadnej przerwy i nie podano też, kiedy obrady będą wznowione. I podobnie jak w Trzebnicy, rada nie przegłosowała decyzji przewodniczącego. Po 5 dniach, radni zdecydowali, że będą kontynuować obrady i ze swego grona wybrali najstarszego wiekiem radnego, który poprowadził obrady. Okazało się, że wojewoda uznał, że sposób kontynuowania obrad był poprawny, albowiem takiego przypadku nie regulują ani przepisy ustawy, ani statut, a zatem zgodnie z wolą większości radnych sesję można było kontynuować, a obrady powinien prowadzić najstarszy wiekiem radny. I tak było w przypadku trzebnickim.

Kto zatem rządzi w powiecie? Niewątpliwie, ani starosta, ani zarząd nie jest od tego by oceniać, czy uchwała podjęta przez radę jest prawidłowa czy nie. To może rozstrzygnąć tylko wojewoda. I tylko organ nadzoru może stwierdzić, że dana uchwała jest nieważna lub uznać ją za ważną. A zatem na dzień dzisiejszy nowym przewodniczącym rady powiatu, a raczej szefową jest Małgorzata Matusiak. Nie przesądzamy jakie będą dalsze losy, bo może się też okazać, że wojewoda uzna, że chwała o wyborze została źle podjęta, wtedy przestanie ona obowiązywać, jednak do tego czasu nikt, a zwłaszcza starosta, wicestarosta czy ktoś inny, nie może utrudniać pracy nowego prezydium. Co postanowi Wojewoda Dolnośląski? Przekonamy się wkrótce.

3 KOMENTARZY

  1. Przeciez przewodniczacy Szkaradzinski nie oglosil przerwy a zakonczyl posiedzenie zarzadu. Byliscie przeciez na miescu redatorze Dlugosz, wiec piszcie prawde…Czy Matusiak i Zietek to te specjalistko „od zgody” o ktorych mowi PBK?

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here