Chorej na serce odmówiono leczenia

187
Do kardiologa rejestrowani są tylko pacjenci na pierwsze wizyty.

Pani Maria Szczuka w styczniu rejestrowała się do kardiologa w przychodni Ewa- Med w Obornikach Śląskich.

– Pani w rejestracji powiedziała, że  mam przyjść na wizytę 25 marca na godz. 19. Dwa dni przed wizytą zadzwoniłam, żeby upewnić się, czy dobrze zapisałam godzinę. Jednak rejestratorka powiedziała mi, że musi poszukać listę, a kiedy ją znalazła poinformowała mnie, że nie mogę iść do lekarza, ponieważ teraz przyjmowani są tylko pacjenci, którzy pierwszy raz idą do lekarza. Powtórnych, kontrolnych wizyt nie ma, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia za to nie płaci – mówi oborniczanka, która bardzo się oburzyła. Przecież na wizytę czekała 2 miesiące, a nikt nie poinformował jej, że nie będzie się ona mogła odbyć. – Rejestratorka powiedziała mi, że gdybym przyszła już na umówioną wizytę i tak nie zostałabym przyjęta. Bardzo się zdenerwowałam, bo to nie pierwszy raz, kiedy Ewa-Med pogrywa sobie z pacjentami. Kilka dni wcześniej rejestrowałam siostrę i wtedy miejsca były. Zaproponowałam w takiej sytuacji, żeby rejestratorka zapisała mnie na pierwszą wizytę, ale ta odmówiła twierdząc, że pierwsza wizyta może być najwcześniej po dwóch latach od ostatniej wizyty, a ja byłam u kardiologa pół roku wcześniej – mówi zbulwersowana pacjentka i dodaje, że to lekarz wyznaczył jej termin wizyty za pół roku, bo na pierwszej wizycie przepisał jej leki i na kolejnej, po badaniach, chciał ocenić czy dobrze działają i czy dawki są dobrze dopasowane. – Przecież tu chodzi o serce. To nie są żarty. Pani w rejestracji przyznała, że są miejsca dla osób chcących pierwszy raz skorzystać z porady, a dla tych, którzy idą na kontrolę nie ma, i że ona nic nie może na to poradzić, i w tej sytuacji „mam zrobić co chcę”. Byłam tak zdenerwowane, że zadzwoniłam do NFZ i tam zostałam poinformowana, że nikt takich limitów ani zasad nie ustalił. Dzwoniłam także do kierownik przychodni w Obornikach Śl., i uzyskałam informację, że NFZ płaci 70 proc. za pierwsze wizyty, a tylko 30 proc. za kolejne. Przecież to jakaś bzdura, tym bardziej, że kierownik poradni dodała, że do końca roku wyczerpały się już limity i nie ma pieniędzy na kolejne wizyty – mówi Maria Szczuka.

Przychodnia tłumaczy się limitami

Ewa Gryza, prezes Specjalistycznego Centrum Pielęgnacyjno-Opiekuńczego Ewa-Med twierdzi, że na sytuację podziału punktów na wizyty pierwszorazowe i kolejne nikt oprócz  NFZ -u nie miał wpływu. – Kontrakt na 2015 rok jaki przychodnia otrzymała na poszczególne poradnie został podzielony na kilka zakresów. Chciałabym potwierdzić informacje jakie są przekazywane naszym pacjentom przez personel Ewa-Med-u. Na wizytę pierwszorazową   pacjent może się zapisać jeśli nie korzystał ze świadczeń medycznych w danej poradni lub minęło 730 dni od ostatniej jego wizyty. Jeśli pacjent był w ostatnich miesiącach w danej poradni, to już nie może skorzystać z wizyty pierwszorazowej, tylko zapisać się jako” kolejna” . Ten rodzaj wizyty to kontynuacja leczenia i na te wizyty są największe kolejki, szczególnie w poradniach wymagających kontynuacji leczenia, takich jak diabetologiczna, alergologiczna czy kardiologiczna – mówi prezes i dodaje, że w związku z  tym pacjenci w ramach tego podziału są umawiani, co niestety wiąże się z takimi problemami, jak ten, z którym zwróciła się do naszej redakcji Czytelniczka.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]   [/hidepost]

1 KOMENTARZ

  1. To prawda, że NFZ ustanowił takie limitu. Cały kraj dostał limit podzielony na 1 razowych i kolejnych. Wizyta 1 razowa jest po dwóch latach od rozpoczęcia leczenia. Limit przydzielono większy dla nowych ponieważ tylko Oni są liczeni do kolejki, a chodzi o zaniżenie czasu oczekiwania do lekarza. Wizyty kontrolne do tej kolejki się nie liczą !!!
    Jeśli NFZ twierdzi inaczej to nie jest to zgodne z prawdą

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here