Co z tym naszym Rynkiem?

269

Rynek jako centrum kulturalne

Po modernizacji, która miała miejsce w latach 2006-2007 rynek miał się stać sercem miasta. Miał służyć mieszkańcom i przybywającym tu turystom. Jest naprawdę ładny: stylowy, w okresach świątecznych rzęsiście oświetlony, latem kwitną na nim tysiące kwiatów. W odrestaurowanym ratuszu znalazły swoje siedziby: Muzeum Regionalne i pałac ślubów. Obecnie, z powodu remontu własnego budynku, tymczasowo osiedliło się tu Trzebnickie Centrum Kultury i Sportu oraz Biblioteka Miejska. Jest tu też organizowana większość gminnych imprez, np. Święto Sadów, Parada Orkiestr Dętych i Humoru, Dzień Dziecka, Jarmark Bożonarodzeniowy, Orszak Trzech Króli, Niedziela Palmowa. Niby więc coś się dzieje, ale jednak na co dzień Rynek trzebnicki jest senny, nudny i nieciekawy. Brakuje atmosfery, serce miasta nie bije samo i musi być sztucznie podtrzymywane. Nudzą się tu nawet nasze miejskie koty, mieszkający przed ratuszem: Lubuszka i Kociogórek.

Maja mieszka w Trzebnicy od kilku lat: – Nie chodzę na rynek, bo nie mam po co. Brakuje mi tu artyzmu i sztuki, coś takiego jak we Wrocławiu. Czasem jakiś grajek by mi tu pasował, może mim. Wiem, że są tu bardzo utalentowani ludzie, więc może więcej wystaw, ale takich dla ludzi do pooglądania, prezentujących lokalną sztukę. Gdyby tu była jakaś malutka kawiarenka z ogródkiem, to czasem  chętnie bym w niej posiedziała, przejrzała prasę, bo Ratuszowa jest za duża na wypicie kawy solo. 

Na ławeczce lubi tu siedzieć Antoni: -Urodziłem się tutaj. Pamiętam to miejsce od początku, ale teraz brakuje tu życia. Nikt nie przychodzi dla przyjemności, tylko z musu. Czy można tu coś zmienić? Nie wiem, w tym mieście  mieszkają dziwni ludzie. Zawsze są niezadowoleni. Przecież sami chcieliśmy remontu Rynku, a teraz wszyscy mówią, że nikomu to nie było potrzebne.

Więcej po zalogowaniu lub w wydaniu papierowym.

[hidepost=0]  [/hidepost]

1 KOMENTARZ

  1. Rynek jest zrobiony bardzo ładnie, ale niestety niepraktycznie. Owszem, wyłożenie nawierzchni brukiem dodaje mu uroku, ale niestety jadać nawet nowym autem jest to mało komfortowe. O autach starszych nawet nie wspomnę…
    Dodatkowo władze miasta zapomniały, że nie liczy się tylko otoczka, lecz wypadałoby doprowadzić do porządku sąsiednie ulice jak np. dziurawa ulica Wąska; zaniedbana ulica Głowackiego, na której pełno ciemnych zakątków i podwórek, w których nie trudno spotkać pijaczków; „lokalne” wysypisko śmieci i odpadów na tyłach podwórka przy ulicy Głowackiego, o której nawet był pisany artykuł na łamach gazety „Nowej”. Tu nawet policja i straż miejska boi się wysiadać z auta mimo, że notorycznie są zaparkowane auta na poziomych pasach (znak poziomy P-21) na skrzyżowaniu wyżej wspomnianych ulic. Skoro ludzie nie przestrzegają tych znaków to na cholerę było je malować z naszych pieniędzy? Jak widać problem leży głębiej, a nie tylko w samym rynku, ale jest to temat na osobny artykuł.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here