Ciaśniej niż w więzieniu

371
To całe mieszkanie rodziny pani Anny. Za kotarą jest łazienka, w której ledwo mieści się pralka.

Pani Anna mieszka w 15-metrowym lokalu w Szewcach od 2000 roku. Kiedy odwiedziliśmy ją i jej rodzinę, młodsze dziecko spało na kanapie. Nie przeszkadzał mu grający telewizor i rozmowy. Jest przyzwyczajone do gwaru. Mieszkanie mieści w starej kamienicy, właściwie w domu wielorodzinnym, który należy do koła rolniczego. Mimo małej powierzchni i ciasnoty mieszkanko jest czyste i panuje w nim porządek. Wszystko ma swoje miejsce, wszystko jest zorganizowane. – Wcześniej mieszkała tu moja siostra, ale sąsiad się wyprowadził i zaproponował, żeby przeprowadziła się do mieszkania komunalnego po nim. Przed przeprowadzką ja tutaj mieszkałam z rodzicami, ale często mnie bili i więcej spałam na dworze niż w domu. Przeprowadzka tutaj była dla mnie bardzo ważna, bo wreszcie odpoczywałam. Ludzie na wiosce wiedzieli jak jest moja sytuacja. Pomagali mi. Potem poznałam swojego przyszłego męża i już razem tu mieszkaliśmy. Remontowaliśmy ten lokal – wspomina pani Ania i dodaje, że bardzo długo trwało zanim zdecydowała się ze swoim partnerem na dziecko. – Jestem osobą chorą. Mam epilepsję. Długo przygotowywałam się do pierwszej ciąży. Niektóre leki musiałam odstawić, inne lekarz prowadzący mi zmienił. Córka urodziła się zdrowa. Teraz już chodzi do szkoły. Do drugiej ciąży również długo się przygotowywałam. Źle ją znosiłam. Ale synek jest zdrowy.

O mieszkanie staramy się od lat

Jak mówi mąż pani Anny, rodzina już od dłuższego czas stara się o mieszkanie gminne. – Żona jest na rencie, bo ma epilepsję, a ja cały czas pracowałem na rodzinę. Niestety, praktycznie z dnia na dzień dowiedziałem się, że firma w której pracowałem przestanie istnieć. Zakład został rozwiązany. Jestem bezrobotny, ale staram się o nową pracę. Przez tyle lat pracowałem jako stolarz, będę szukać czegoś w zawodzie. Ale jeszcze jak pracowałem pisaliśmy do gminy o przydział mieszkania komunalnego, mówiliśmy, że może być do remontu, bo przecież tyle potrafię zrobić sam – mówi pan Paweł i dodaje, że po pewnym czasie dowiedział się, że zwolni się około 60-metrowe mieszkanie w Strzeszowie.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here