Miłośniczka zwierząt głodziła psa?

348
Prokurator zarzucił Paulinie W., że znęcała się nad zaadoptowanym psem.

Sprawa głodzonego psa była szeroko opisywana i komentowana. Doda, suczka rasy buldog francuski, mieszkała w okolicach Oławy. Jej właściciele musieli ją oddać, ponieważ zmuszeni byli do wyjazdu. Doda mieszkała z właścicielami i psem, owczarkiem niemiecki. Sąsiadką rodziny była znajoma Mateusza Czmiela, który działa we Wrocławskim oddziele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Przedstawiciel TOZ zaoferował, że przejmie psa. Kiedy pies trafił do TOZ, Paulina W. zaoferowała, że chętnie go zaadoptuje. Jak tłumaczyła, bardzo lubi zwierzęta, a ta konkretna rasa psa bardzo się jej podobała. Mówiła, że wie jak opiekować się psem, bo zwierzęta ma od dziecka, poza tym w Krakowie, w schronisku pracowała jako wolontariuszka, a do jej obowiązków należało między innymi karmienie zwierząt, czyszczenie ich boksów, a także zaprowadzanie zwierząt do weterynarza. Mimo iż kobieta była znana w TOZ ze swojej działalności, to i tak przed przekazaniem psa przedstawiciele Towarzystwa przyjechali do jej domu w podobornickiej wsi i sprawdzili warunki w jakich miała zamieszkać Doda. Wtedy nic nie budziło podejrzeń kontrolerów. Pies został przekazany w czerwcu 2013 roku. Początkowo Paulina W. przesyłała zdjęcia psa do TOZ, później jednak zaniechała tego, a po 5 miesiącach zdecydowała się oddać psa. Mówi, że nie może dać sobie z nim rady, że jest agresywny w stosunku do jej pozostałych zwierząt (miała jeszcze 4-5 psów i kota) w momencie podawania pokarmu, a także że demoluje mieszkanie. Odbierając psa przedstawiciele TOZ zauważyli, że musiał być on głodzony, ponieważ był wychudzony; sterczały mu żebra i kości miednicy. Wczoraj sprawa znalazła finał w sądzie.

Sprawę rozstrzygnie sąd

Wczoraj, w poniedziałek 23 marca, w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy odbyła się pierwsza rozprawa. Jeszcze przed jej rozpoczęciem sympatycy TOZ zapowiadali pikietę przed budynkiem sądu. Od godzin porannych w gmachu i przed nim zgromadzili się policjanci, których zadaniem było pilnowanie porządku. Mimo głośnych zapowiedzi i akcji na portalach społecznościowych pikiety nie było, w ciszy i spokoju przed budynkiem oczekiwali świadkowie i przedstawiciele TOZ.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here