Żyjemy dla innych

1033
Sukcesem są moje dzieciaki, rodzina.

NOWa: Ostatnio dużo się mówi o konieczności dobrych relacji lekarz – pacjent. Podstawą jest wzajemne zaufanie obu stron. Nie zawsze jednak tak jest. W czasie przeznaczonym dla jednego pacjenta jaki ma lekarz trudno o nawiązanie swobodnej rozmowy…

Sylwia Trzaska: Jestem przekonana, że dobrze sobie radzę w relacjach z pacjentami, umiem nawiązać kontakt z drugą osobą. Myślę też, że moi podopieczni darzą mnie zaufaniem. Może się zdarzyć, że przyjdzie pacjent roszczeniowy, mający na myśli świadczenie wykraczające poza koszyk usług. Czasem pacjenci proszą o skierowania czy badania, które nie leżą w gestii lekarza rodzinnego. Wtedy naszym zadaniem jest rzeczowo i spokojnie wytłumaczyć, że po dane skierowanie muszą iść do innego specjalisty. Jedni są spokojni, inni zdenerwowani. Rozumiem ich, bo są to osoby chore,  które już dużo w życiu doświadczyły, a czeka je teraz dodatkowa wizyta u lekarza specjalisty, kolejne badania oraz długa droga leczenia. To wszystko rodzi poczucie zagubienia i może prowadzić do frustracji.

NOWa: Niestety obecnie lekarz rodzinny otwierając swoją praktykę ma prawo zatrudniać innych lekarzy tej specjalności. W efekcie pacjenci trafiają często do innego lekarza, co w tym przypadku jest zaprzeczeniem idei lekarza rodzinnego.

ST: Według mnie pojedynczy lekarz rodzinny powinien obejmować opieką określoną pulę pacjentów. Aktualnie jest zbyt mało lekarzy wybierających tę specjalizację. Idealnie byłoby, aby pacjent odwiedzał lekarza, który doskonale go zna, wie z jakimi problemami zdrowotnymi przychodzi. U podstaw skutecznego leczenia leży zaufanie pacjenta względem swojego lekarza rodzinnego. Rozmowa z pacjentem buduje niezbędną w procesie terapeutycznym więź lekarz-pacjent, pomaga zbudować zaufanie, dzięki któremu pacjent chętniej poddaje się zaleceniom lekarskim, terapii.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here