W poniedziałek 9 marca, około godz. 15.00, 26-letni wrocławianin jechał mercedesem klasy C w kierunku Żmigrodu. Na prostym odcinku drogi między Małuszynem a Pawłowem Trzebnickim z nie ustalonych dotychczas przyczyn zjechał na lewy pas ruchu wprost pod prawidłowo jadący ciągnik siodłowy z naczepą iveco.

Siła zderzenia czołowego była tak duża, że mercedes odbił się od ciężarówki, obrócił, przekoziołkował i wpadł do rowu.

Kabina pasażerska samochodu osobowego została uszkodzona zarówno z przodu, od strefy zgniotu, jak i zgniecionego dachu. Żeby się dostać do poszkodowanego kierowcy, strażacy musieli rozciąć karoserię i wyprostować powyginane blachy. Na miejsce natychmiast wezwano śmigłowiec, jednak przybyły nim lekarz stwierdził, że kierowca poniósł śmierć na miejscu.

Kierowca tira, 45-letni mieszkaniec województwa łódzkiego był trzeźwy. Nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń.

Uszkodzona została za to jego ciężarówka. Kierowca, widząc zbliżającego się z przeciwka mercedesa, prawdopodobnie próbując uciec w lewo, zahaczył o pobocze i zjechał kabiną do rowu.

Wyciągnięcie kolosa drogowego zabrało ekipie ratunkowej kilka godzin.

Do godz. 18 ruch na tym odcinku „piątki” był całkowicie wyłączony. Policja zorganizowała objazdy, m.in przez Domanowice, Kaszyce lub Prusice oraz Oborniki Śląskie. Mimo to w okolicy wypadku utworzyły się gigantyczne korki dochodzące do 500 m.

W tej chwili trudno powiedzieć, dlaczego młody człowiek wjechał wprost pod koła ciężarówki. Jaka była przyczyna? To będzie musiała ustalić trzebnicka prokuratura.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here