Karuzela z czystkami

107

O oficjalne przyczyny tych zwolnień chcieliśmy zapytać najwyższe władze starostwa. Niestety, starosta Waldemar Wysocki nie odbierał komórki, a w sekretariacie panie nie przełączały do niego, twierdząc, że jest zajęty. Do wicestarosty Jerzego Treli wprawdzie udało się nam dodzwonić, ale… – Proszę złożyć wniosek na piśmie, to się pan dowie – zaczął standardowo wicestarosta. Ponieważ nie dawaliśmy za wygraną i powołaliśmy się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, która nakazuje informację „która może być niezwłocznie udostępniona” udostępniać bez pisemnego wniosku, zmienił front: – Ja nie odpowiadam za sprawy kadrowe, za to odpowiada starosta – i odłożył słuchawkę.

Więcej powiedzieli nam zwolnieni pracownicy: – Dostałem trzymiesięczne wypowiedzenie bez konieczności świadczenia pracy. Dowiedziałem się, że to zwolnienie jest dlatego, że źle prowadziłem projekt unijny dotyczący informatyzacji urzędu – powiedział nam Bartłomiej Korus, który jest wprawdzie pracownikiem starostwa, ale liderem owego projektu była Gmina Prusice.

W Prusicach, jednak nikt nie oceniał pracy Bartłomieja Korusa. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się za to, że Korus, który był urzędnikiem w wydziale komunikacji, kandydował do rady powiatu z Platformy Obywatelskiej. Teraz zastąpi go były już sekretarz Artur Kania.

Do komicznej sytuacji doszło za to po zwolnieniu pracownika wydziału ochrony środowiska Stanisława Antolaka. Nie wiemy, jakie były przyczyny zwolnienia. Wiadomo natomiast, że Antolak, choć sam ma raczej poglądy bardziej prawicowe niż lewicowe, koleguje się z niektórymi działaczami PO, a w dodatku jeździ z nimi czasami na… rowerze.

Co ciekawe, szybko przywrócono go do pracy. Nieoficjalnie mówi się, że to dlatego… że syn urzędnika jest szefem młodzieżówki PiS w powiecie trzebnickim. Widocznie, w partii ma on więcej wpływów niż starosta Wysocki.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here