Postępowanie o pozbawienie prawa wykonywania zawodu

904

– Dostaliśmy od Towarzystwa Opieki nad Zwierząt pismo z odpisem wyroku pana G. Postępowanie jest już wszczęte, a weterynarz został wezwany na przesłuchanie. Procedura może potrwać do trzech miesięcy – powiedział Wojciech Hildebrand, prezes Dolnośląskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej.

Wojciech Hildebrand wyjaśnił, że jest to kolejne postępowanie dyscyplinarne przeciwko temu weterynarzowi. – Otrzymał już upomnienie, potem naganę, teraz będziemy dążyć do odebrania mu prawa wykonywania zawodu – dodał prezes i wyjaśnił, że ta procedura jest konsekwencją wyroku. – Wyrok jest z sądu, ale sąd nie orzekł w swoim wyroku zakazu wykonywania zawodu. Jest jednak taka procedura, że my możemy taki zakaz wydać. Musimy to jednak zrobić zgodnie z naszymi wewnętrznymi procedurami, opierając się jednak na materiale dowodowym zebranym przez prokuraturę.

Stefan G. odmawia rozmowy z prasą, ale gabinetu i sklepu nie zamknął. Klientów trudno teraz u niego spotkać. Ci którzy się dowiedzieli, o uzasadnieniu wyroku wolą nie ryzykować.

Udało się nam porozmawiać z osobą, która nie straciła całkowicie zaufania do weterynarza. – Moje psy wyleczył i na pewno nie robił im tych rzeczy, które zostały opisane. Wiem, bo nie zostawiałam ich ani w hotelu, ani na zabiegi. Z drugiej strony skoro wyrok wydał sąd, jakieś dowody zebrano. Nie wiem, co o tym teraz myśleć. Muszę się zastanowić – powiedziała właścicielka dwóch mieszańców, która che pozostać anonimowa.

Przypomnijmy, że sprawa dra G. ciągnie się od 2011 roku kiedy Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami złożyło doniesienie o maltretowaniu i zabijaniu zwierząt w hotelu dla psów Stefana G. w podobornickim Osolinie.

Podczas procesu sądowego, udowodniono, że weterynarz G. znęcał się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Np. skopał starego głuchego psa, tylko dlatego, że ten nie słyszał komend weterynarza. Przygotowując maltańczyka do operacji, zamiast poddać go narkozie, chwycił za sierść i kilka razy uderzył jego głową o stół operacyjny z taką siłą, że zwierzę straciło przytomność. Weterynarz uderzał też psami o betonowy mur, bił je gumową pałką lub kopał. W sumie postawiono mu 11 zarzutów znęcania się nad zwierzętami. Został także oskarżony o kradzież samochodu.

Sąd uznał weterynarza winnym stawianych mu zarzutów. Ale nie orzekł, by ten… działał ze szczególnym okrucieństwem. Weterynarz został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd nakazał mu również zapłacenie nawiązki w wysokości tysiąca złotych na rzecz wrocławskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Wyrok uprawomocnił się w listopadzie ub. roku, ale TOZ nawiązki nie otrzymało do dziś.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here