Wielka księga wspaniałych ludzi

211

Siedemdziesiąt lat temu, już w lutym 1945 roku Polacy odetchnęli głęboko. Polska pozbyła się okrutnego okupanta, choć na zachodzie walki jeszcze trwały. Rozpoczęła się druga wędrówka narodów. Pierwsza jakiej sam doznałem, była już w 1939 roku.

Przed lat pisaliśmy o Wielkiej Księdze Oborniczan, patronach jej powstania, o ich chęci upamiętnienia znanych i mniej znanych powszechnie postaci, o fakcie kulturalnym i poznawczym wysokiej rangi. Obecnie myśl nasza skupiła się na mozaice kulturowej mieszkańców miasta i gminy, jakim była przed laty oraz na barwnej i jednolitej zarazem tęczy współczesnych. Księga ta jest zarazem materiałem poznawczy procesów integracyjnych, poznaniem dróg i bezdroży, losów i klęsk, awansów życiowych i beznadziei osób i całych rodzin. Można rzec, by jasno patrzeć w przyszłość, poznawanie przeszłości rozjaśnia nam drogę. Wędrówka narodów miała tak wiele dróg i bezdroży, że nie odda ich żaden opis, bowiem każda rodzina, każdy człowiek miał swoją dolę, odbył swoją drogę. Zaglądając do Wielkiej Księgi przypominamy nasze siedemdziesięciolecie.

Do tej księgi sięgałem wielokrotnie wtapiając się w wielką rodzinę podróżników. Spoglądając na mapę obornickich podróżnych odnotowujemy miejscowości dawnych kresów spod dalekiego Terespola, Wilna i bliższych: spod Lublina, Krakowa, Kielc, Poznania, Francji i innych stron świata.

Pani Dorota Nikiporczyk opisuje losy swej rodziny. Jak to spod Poznania wyruszyła za chlebem do Francji, potem jej powroty do kraju, by ostatecznie osiąść w Obornikach Sląskich. Woziła ze sobą gwarę poznańską, zwyczaje i obyczaje i niezbywalną tęsknotę za Ojczyzną. To wspaniały opis wtapiania się w miejscową społeczność, w grono rówieśników. Na jej przykładzie widzimy tworzenie się nowej jakości kulturowej, z zachowaniem tradycji rodzinnych, powolne, ale trwałe powstawanie obornickiej wspólnoty, obornickiego, lokalnego patriotyzmu.

Opis losów rodziny Boguckich zadziwia dokładności życiorysowych opisów jak złożonością losów Polaków ze wschodu. Dawny ród herbowy „Krzywda” przybył do Obornik aż z Podola, spod Winnicy. Antoni Bogucki, senior obornickiego rodu swymi losami opisuje całą drogę życiową Polaków, a szczególnie tej części, która uczestniczyła w walce z okupantem w kraju i poza jej granicami. Jak z żołnierz stawał się cywilem. Jak z żołnierza Armii Polskiej w Anglii stawał się tułaczem świata, by ostatecznie połączyć się z rodziną i osiąść w Obornikach Sląskich.

Zbigniew Bogucki z precyzją kronikarza opisuje swoje drogi życiowe. Jego rodzina kołatana niedomaganiami życia jeszcze w latach dwudziestolecia RP, tułała się po kraju, aby osiąść na Podolu. Zbigniew przeżywał swą młodość w szkołach, opisuje koleżeńskie przyjaźnie aż do 1939 roku. Potem był żołnierzem, jeńcem sowieckim, pracownikiem, partyzantem, znów żołnierzem, aby wreszcie znów stać się cywilem i mieszkańcem Obornik Sląskich, czynnym i aktywnym w społeczności lokalnej, osobą zasłużoną i szanowaną. Dzieje jego rodziny kreślą drogi losów milionów polskich rodzin na przestrzeni wielu lat. Na tej drodze poplątały się dobre i złe koleiny, sukcesy i klęski, nadzieje i rozterki. Wszystko tam jest.

Ewa Tracz – Hresseau przedstawia życie swoje i rodziny już w latach powojennych. Losy jej rodziców stykają na Ziemiach Odzyskanych, a przytuli ich na zawsze Ziemia Trzebnicka – Oborniki Śląskie. Urodzona w Trzebnicy, edukuje się w Obornikach i Wrocławiu. Zdobywa kwalifikacje i już jako zakodowany wędrowca osiada za granicami rodzinnego kraju. Z opisu dowiadujemy się o wychowaniu jej i brata w duchu polskiej tradycji, w dbałości o swoje dzieci, o samodzielność w życiu opartą na wysokich kwalifikacjach.

Trzy tak różne losy rodzin, ale jakże podobne. Wszystkie należą do rodzin wielkiej migracji. W Wielkiej Księdze odnajdujemy jedynie zręby tego wielkiego procesu historycznego.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here