Coraz więcej pytań wokół śmierci Mateusza

28
Ciało Mateusza zostało odnalezione, prawie natychmiast, po wkroczeniu do akcji policjantów z Komendy Głównej Policji w Warszawie. Pozostaje pytanie dlaczego przez 40 dni akcja nie przyniosła efektów?

Mateusz zaginął w święta Bożego Narodzenia. Od tego czasu trzebnicka i wrocławska policja prowadziła akcję poszukiwawczą. Rodzina poprosiła też o pomoc znanego prywatnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.

Jednak ciało Mateusza odnaleziono dopiero po 40 dniach! Większość mieszkańców naszego powiatu nie bardzo rozumie dlaczego?

Ludzie zadają pytanie, dlaczego latający w akcji śmigłowiec nie zauważył ciała, które według policji, cały czas leżało kilometr od dyskoteki Riviera w Prusicach, z której w nocy wyszedł Mateusz.

Dzisiaj już wiemy, że śmigłowiec, który przeprowadzał poszukiwania nie był wyposażony w kamery do monitorowania przestrzeni, a jedynie w kamerę termowizyjną, dlatego też operator na ekranie monitora mógł nawet nie zauważyć ciała, które leżało na ziemi. Dlaczego zatem wysłano tak drogi sprzęt bez odpowiednich kamer? Rzecznik prasowy dolnośląskiej policji tłumaczył, że policja założyła, że szuka osoby żywej i dlatego helikopter miał tylko kamerę termowizyjną. Jednak tu nasuwa się pytanie. Czy policjanci nie zakładali, że Mateusz może nie żyć?

Wiele niejasności pozostaje też wokół tropu, który podchwycić miał pies policyjny i to specjalnie do tej akcji sprowadzony z Niemiec. Jak twierdzi policja, pies podjął trop i doszedł do zakładu prefabrykatów betonowych i… tam ślad się urwał. Wtedy pojawiła się hipoteza, że Mateusz został wywieziony samochodem w bagażniku.

Dzisiaj trzeba zadać pytanie, jak to możliwe, że przeszkolony do takich akcji pies, nie odnalazł ciała, które według prokuratury cały czas leżało kilometr od dyskoteki.

Kolejne wątpliwości wzbudza sama akcja poszukiwawcza, w którą zaangażowanych było wielu policjantów oraz strażaków. Grupy mężczyzn szpalerem przeszukiwały teren wokół dyskoteki.

Jak to możliwe, że pominięto pole,
na którym leżał Mateusz?

A jeśli nie pominięto, to dlaczego wcześniej nie zauważono ciała? Nasi Czytelnicy zadają sobie też pytanie, dlaczego dopiero po pojawieniu się policji z komendy głównej, ciało Mateusza zostało znaleziono właściwie natychmiast. Przypadek?

Jedna z wrocławskich gazet twierdzi nawet, że to kompromitacja zarówno wrocławskiej jak i trzebnickiej policji.

Co więcej, jak twierdzi detektyw Rutkowski policjanci 12 stycznia zapewniali go, że wskazane przez niego pole było już bardzo dokładnie przeszukiwane i to w pierwszych dniach akcji, a tymczasem właśnie tam odnaleziono Mateusza. To pole przeszukiwała także rodzina Mateusza. Ojciec twierdził, że sam osobiście jeździł jeepami w tym miejscu i gdyby Mateusz tam leżał, to musieliby go widzieć. Jednak prokuratura twierdzi, że wstępna sekcja zwłok jednoznacznie ustaliła, że ciało chłopaka nie mogło zostać podrzucone.

Matka Mateusza, zaraz po znalezieniu oznajmiła, że przecież nad tym miejscem latał też helikopter i dodała: – Mam nadzieję, że się nie okaże, że kamery z helikoptera nagle się popsuły – mówiła Agnieszka Leszczyńska.

Dzisiaj już wiemy, że kamery nie były popsute, ale wiemy także, że były nieprzystosowane do wykrycia zwłok. Mogły co najwyżej znaleźć osobę żywą. I jeszcze jedna niewiadoma. O ile można zrozumieć, że przy locie 27 grudnia ubiegłego roku helikopter miał na pokładzie tylko kamerę termowizyjną, czyli faktycznie policja zakładała, że szuka osoby żywej, to już rzeczą co najmniej dziwną pozostaje fakt, że podczas lotu 10 stycznia 2015 roku, na pokładzie znowu była tylko kamera termowizyjna. Przecież to była zima i w nocy temperatura spadała poniżej zera. Czyżby wtedy policjanci dalej tylko zakładali, że mogą znaleźć osobę żywą? Czy nikt z dowodzących akcją nie zakładał, że Mateusz może być martwy?

– Operator kamery termowizyjnej nie widział na monitorze obrazu, jaki można zobaczyć na przykład w telewizji. Z szarego tła mógł wyróżnić tylko obiekty różniące się temperaturą. Nie stwierdził żadnych odbarwień, wskazujących na temperaturę inną niż otoczenie – mówił Krzysztof Zaporowski, rzecznik komendy wojewódzkiej. To wszystko prawda, ale w dalszym ciągu nikt nie wyjaśnił, dlaczego na pokładzie helikoptera była tylko kamera termowizyjna, a nie było kamery do filmowania terenu?

To tylko niektóre pytania, które na razie pozostają bez odpowiedzi. Śmierć Mateusza pozostaje niewyjaśniona. Nie wiemy czy ktoś dokonał na nim wysublimowanej egzekucji czy przyczyna była inna. Niejasności wzbudza cała akcja poszukiwawcza. Czy zagadkę uda się rozwiązać? Niebawem znane będą wyniki toksykologiczne po sekcji zwłok. Może wtedy uda się więcej wyjaśnić. Być może na nowy trop wpadnie też prokuratura lub policja.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here