Samochód spłonął pod barem

297

Ogień pojawił się nagle. Samochód był zaparkowany przed barem, obok stało kilka pojazdów.

Właściciel tej terenówki siedział u nas przy stoliku. Jadł pierogi – mówi pani pracująca w Gwiazdce. – Nagle ktoś krzyknął, że się pali. Taki był duży płomień, że masakra. Ja pierwszy raz widziałam taki wielki ogień palącego się auta. Wybiegło kilka osób. Próbowali gasić. Później przyjechała straż pożarna, dwa wozy.

Inni świadkowie mówią o czarnym dymie, wydobywającym się spod maski. Jego zapach było czuć jeszcze kilkadziesiąt minut po pożarze.

Wezwanie otrzymaliśmy o godz. 11.33. Po przybyciu na miejsce strażacy przede wszystkim zabezpieczyli miejsce pożaru i podali jeden prąd piany „w natarciu” na samochód. Ze względu na szkodliwe wyziewy, musieli pracować w sprzęcie ochrony dróg oddechowych. Następnie odłączyli instalacje: elektryczną oraz gazową, bo samochód był przystosowany do paliwa lpg. W sumie całe działania trwały 45 minut – powiedział nam rzecznik trzebnickiej straży pożarnej Dariusz Zajączkowski.

Właściciel samochodu powiedział nam, że zniszczenia okazały się nie największe i że zamierza pojazd naprawić. Stwierdził, że nie wie, co mogło spowodować ogień.

Zdaniem strażaków, prawdopodobną przyczyną pożaru była wada instalacji elektrycznej.

ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here